Znalezione wyniki: 8

Wróć do listy podziękowań

Przecież dwie najmniejsze zębatki są oddzielne. Jeżeli Ci się nie zmieści 8 to załóż 7. Łańcuch i tak raczej do wymiany.
przez jojas
12 maja 2011, o 21:11
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

A kij Wam w szprychy, wiatr w mordę i słońce w oczy, jednym słowem POWODZENIA :D
przez jojas
27 maja 2011, o 16:41
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

POŁAMANIA KÓŁ
przez karolbiegacz
27 maja 2011, o 09:55
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Mątwica Dworek

Jadąc z Nowogrodu w stronę Łomży główną szosą, jeszcze przed wsią Mątwica, to jest jakieś 2km od granic Nowogrodu, mijamy gruntową drogą, oznaczoną drogowskazem "Mątwica Dworek 1,2km". Jeśli nie chcemy przegapić okazji, skręcamy tam, choć do Mątwicy zaprasza długi zjazd. Po dotarciu do wsi warto przejść na tyły stojących tam domów i popatrzyć dłuższą chwilę na panoramę doliny Narwii przed nami. Mątwica Dworek stoi bowiem na szczycie wysokiej skarpy. Ci z Was, którzy jesienią jechali z Łomży przez Jednaczewo, Szablak i Nowogród, pamiętają może za Szablakiem wysoko stojące domy daleko po lewej.
http://img231.imageshack.us/img231/9690/s6007191.png
Oczywiście, do Mątwicy Dworek można też dotrzeć z dołu. Przykładowo przyjazną rowerzyście, choć gruntową drogą, wiodącą stamtąd aż do Jednaczewa, przez rozbrzmiewające śpiewami skowronków łąki wzdłuż Lasu Szablackiego. Ale wjazd do Mątwicy Dworek z dowolnego innego kierunku oznacza drapanie się pod górę stromym zboczem.
Następnie warto ruszyć w drugą stronę, to jest na zachód. Dokładnie kilometr od wsi, widoczny już z jej krańca, w polu wznosi się schron bojowy z II wojny światowej. Najlepszy kąsek jednak ukrywa się jakieś 200 metrów dalej, w lesie (na życzenie służę dokładnymi namiarami). Jest to nieuszkodzony, dwuwieżyczkowy, duży polski schron dowodzenia z 1938 roku. Prawdziwa baryła.
http://img98.imageshack.us/img98/5438/buna.png
Wrócić można albo przebijając się polnymi ścieżkami wprost do pobliskiego Nowogrodu, bądź wracając po własnych śladach do szosy, bądź wreszcie zjeżdzając 800 metrów dalej na północ, aby dotrzeć do szosy między Szablakiem i Nowogrodem, dokładnie przy ruinach ciężkich schronów bojowych nad Narwią, u stóp Lepackiej Góry.
przez mac ap
8 maja 2011, o 20:17
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Pomysł wzięcia udziału w KaszebeRunda padł w naszej grupie już w styczniu. Nieliczni wiedzieli z góry ze pojadą na najdłuższym 225 kilometrowym dystansie, pozostali musieli taki pomysł przetrawić.
Liczne dyskusje i narady, zmiany sprzętu i intensywne treningi sprawiły ze opcję pokonania 225 km postanowiła wykonać 7 osobowa ekipa. Pozostały 6-cio osobowy skład pozostał przy dystansie 120 km.

Pierwszy samochód z częścią drużyny i rowerami ruszył do Kościerzyny po 10:00 w piątek. Planowaliśmy ruszyć wcześniej, ale z powodu awarii elektroniki w samochodzie po podłączeniu przyczepki, mieliśmy małe przetasowanie w harmonogramie. Po usunięciu awarii w kruliczomobilu mieliśmy do pokonania spory kawałek drogi do pokonania, ale wcześniejsza godzina wyjazdu pozwoliła zajechać nam nad morze. W czasie dwugodzinnej wizyty na plaży zachwycaliśmy się smakowitymi nadmorskimi daniami rybnymi i obserwowaliśmy statki na horyzoncie, czyli odpoczywaliśmy przed dalszą podrożą. Zabrakło nam tylko tych straconych rano godzin aby wyciągnąć rowery i przejechać się wzdłuż wybrzeża.
Do Kościerzyny dotarliśmy po 20:00. W biurze zawodów sprawnie pokonaliśmy formalności związane ze startem w zawodach i pobraliśmy chipy kontrolne oraz numery startowe. Następnie zajechaliśmy na nocleg do gospodarstwa agroturystycznego 4 km od Kościerzyny, gdzie miło zostaliśmy powitanie przez gospodarzy, którzy jak nas zaskoczyło byli powiązani rodzinnie z kurpiowszczyzną. Pozostałe 2 samochody z resztą naszej ekipy dotarły późno w nocy.

Sobota dzień startu.
Rano sprawnie przygotowaliśmy rowery tzn. ja musiałem szybko zmienić dętkę. Mała narada w drużynie jak się ubrać, ponieważ prognozy pogody zapowiadały niską temperaturę czyli poniżej 17 stopni i wiatr (prognozy sprawdziły się). Przed 8:00 na która wyznaczono start dotarliśmy na linie startu.
Grupa jadąca na dystansie 120 km miała start o 9:00.
Po starcie przez miasto jechaliśmy w eskorcie policji. Za miastem peleton podzielił się na małe grupki, które realizowały taktykę obraną przez poszczególne drużyny,
np. nasze ekipa narzuciła własne tempo.

Mnie już przy dojeździe na linię startu organizm poinformował ze to nie będzie dobry dzień dla mnie, możliwe ze adrenaliny związanej z zawodami starczyło mi tylko do piątku. Pierwsza przygodę miałem już na ok. 30 km , gdy z powodu nagłego manewru zawodnika, któremu jechałem na kole, wylądowałem w rowie. Pozbierałem się i z ekipą szybko dotarliśmy do pierwszego bufetu.
Tam spotkało nas miłe zaskoczenie, czyli smaczne jedzenie i miała obsługa. Szybko przygotowali nam rożne potrawy, m.in. smażyli nam świeże jaja pod indywidualne zamówienia, podali ciepłą herbatę i inne napoje. Ja skusiłem się jeszcze na przepyszny domowy chleb ze smalcem, ciasto i cały dzban mleka.
Podobnie było na kolejnych bufetach. Oferowano nam na każdym liczne lokalne smakołyki, owoce i napoje m.in miody które każdy zawodnik mógł pić ile tylko zdołał. Na prawie każdym bufecie oferowano nam wspominany wyżej chleb ze smalcem co zapamiętaliśmy szczególnie, ponieważ każdy chleb i smalec był o innym smaku i każdy był przepyszny. trzeba jeszcze dodać ze czas na bufetach umilali nam lokalni muzycy. Źle wspominam tylko postój na obiad i ostatni bufet przed metą, ale w porównaniu z pozostałymi szybko zapomnieliśmy o niemiłych doznaniach.
Każdy bufet jednak trzeba było kiedyś opuścić, nawet jak chciało się skosztować kolejnych potraw obficie podawanych przez gospodarzy. Trzeba jednak było pamiętać ze rywalizujemy w wyścigu kolarskim.

Na trasie poznaliśmy czemu te okolice zwane są Kaszubską Szwajcarią. Liczne podjazdy pokazały nam na co jest stać nasze rowery i jak kondycyjnie przygotowaliśmy się do zawodów. Na 140 km złapałem gumę. Dzięki pomocy octan'a sprawnie zmieniłem dętkę i szybko dotarłem do bufetu na 145 kilometrze. Gdy ruszyłem dalej dopadł mnie kryzys. Musiałem zmienić tempo jazdy, ponieważ postanowiłem ukończyć wyścig. Wiedziałem jednak ze najcięższe wniesienia dopiero przede mną. Podjąłem samotną walkę z wyczerpanym organizmem, ponieważ po paru dyskusjach nie pozwoliłem pozostałej części ekipy mnie asekurować. Po drodze żałowałem straconej kondycji z przed dwóch tygodni, gdy byłem u szczytu formy. Udało się, pokonałem ostanie 80km i ukończyłem wyścig.

Z wyścigu zapamiętałem piękne krajobrazy Kaszub, lasy, jeziora i rwące rzeki oraz miłych ludzi na trasie.

Na dystansie 225 startowali: Anetka, Lostpearl, Cineeek, Octan, Piotr, Panzer i Pijący_mleko
120 km dystans pokonali: Agnieszka, Ania, Sportowiec, Krulik25, Wictorioss i Sylwek

Dziękuję drużynie za start i wparcie.
Agnieszce za miłe słowo i gratulacje oraz kiełbaskę prosto z ogniska,
Annie za to ze mnie postawiła na nogi po wyścigu koktajlem witaminowym,
Lostpearl za koleżeńskie wpieranie na trasie zaraz po tym jak dopadła mnie niemoc,
Anetce za wieczny uśmiech, który zawsze mnie podbuduje.

Jojas'owi i Karolbiegacz'owi nieobecnym na zawodach dziękuję za pomoc techniczną.

Dziękuję organizatorom zawodów.
Blond organizatorce za to, ze miło jest wiedzieć o tym, ze ktoś czytał moje posty na forum, mimo ze mieszka daleko od Ostrołęki.
I oczywiście dziękuję głównemu organizatorowi, za klimat, organizację, bufety i pomysł.
przez Pijący_mleko
30 maja 2011, o 10:18
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Nie podam czasu jak mój Jaśnie Wysoki, trąbiący pomimo braku trąbki/klaksonu - Poprzednik W., bo szczęśliwi czasu nie liczą, a ja jestem SZCZĘŚLIWA :P
Szczęśliwość pochodzi z faktu PRZEJECHANIA 225 km, które okazały się PIKUSIEM. Oczywiście gdyby nie plecy brzydszej części ekipy nie byłby dystans PIKUSIEM, ale PANEM PIKUSIEM.
Szaleńczy pomysł Netki wydawał mi się z początku tak kosmiczny, że przez jakąś godzinę nie brałam go w ogóle pod uwagę.

Okazało się, że:

a) Netka miała rację wyciągając "nas" na najdłuższy dystans;
b) każdy, kto trochę jeździ, mógłby go przejechać;
c) górki na trasie były lekkimi wzniesieniami i przewyższenia nie tak straszne jak Pijący się obawiał (co udzieliło się i mnie, i prawie zrezygnowałam);
d) dotarłyśmy (nie liczę chłopaków, bo oni przyjechaliby dużo wcześniej, gdyby nie robili za wiatrochrony) na metę ponad godz. przed zamknięciem, a obawy były czy w ogóle zdążymy;
e) trasa była mniej urokliwa niż oczekiwałam (chociaż może brak słońca sprawił, że wszystko było bardziej szare niż w rzeczywistości), ale na odcinku przed Kościerzyną (metą) sprawiła, że serce ożyło
pomimo zmęczenia, a oczy chciały się wlampiać jak zakochani w siebie przy zachodzie słońca :) - przestrzeń jak w Bieszczadach, fioletowo-żółte pola w ciepłym świetle wieczornego słońca jak tylko
w tamtym miejscu i w tamtej chwili - a czasu nie było, żeby zostać na dłużej, ba, nawet zatrzymać się nie zatrzymaliśmy (jest do czego wrócić, chociaż chwila przeminęła z wiatrem).
f) Netka wie, co WIE ;);
g) na niektórych można liczyć, chociaż ogólnie nie można :P;
h) ... więcej grzechów pamiętam, ale zanudzać nie będę.

Skrót:
Kaszebe nie powaliła mnie na kolana, ale było nieźle :)
przez lostpearl
30 maja 2011, o 09:37
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

Mówiłem to przez cały ubiegły tydzień i przypominam jeszcze teraz. Od dnia dzisiejszego jeździmy o godzinie 17.00.
przez Zbyszko
12 wrz 2011, o 20:44
 
Skocz do działu
Skocz do tematu

KaszebeRunda 2012

[center] 26.05.2012 Kościerzyna - KOŚCIERZYNA - KaszebeRunda 2012 [/center]

http://rowerover.andgo.com.pl/tiny_image/Zulawy/Logotypy/lo.JPG - SOBOTA - (26.05.2012) - Kaszeberunda 2012


KaszebeRunda to rekreacyjno-sportowy maraton rowerowy skierowany do wszystkich kolarzy i amatorów jazdy na rowerze, którzy maja ochotę zmierzyć się z głównym dystansem 225 km, lub krótszymi (121 km, 64 km).

Mapa Kaszeberunda
http://rowerover.andgo.com.pl/tiny_image/KaszebeRunda/KRMap_small.JPG

>> REGULAMIN <<

Relacja i zainteresowanie forumowiczów KaszebeRuda z poprzedniego sezonu w tym TEMACIE



wiktorioss
Nie do końca jeszcze się zdecydowałem, dopisz mnie jednak do listy jako zainteresowany :)
przez Pijący_mleko
8 gru 2011, o 11:00
 
Skocz do działu
Skocz do tematu
cron