Obiecałem zdjęcia moich rowerków ale niestety nie zachowały się
Pierwsza moja przygoda miała miejsce przed 3 urodzinami (lata 70-te).
Był to jasno-niebieski używany rower na kołach 16 calowych (mały ale własny ... prawie)
Boczne kółka były dorabiane w POM-ie.
A ponieważ szybko (chyba po 3 dniach) boczne koła zaczęły mi przeszkadzać więc wykręciłem je do góry, trochę śmiesznie to wyglądało ale jeździłem tak przez ponad rok bo trzeba było pożyczać rower młodszej siostrze.
Zapamiętane kontuzje: blizna na lewej brwi, pęknięta miednica , uszkodzony słuch
Gdy przekroczyłem wiek 7 lat dziadek złożył mi większy rower.
Koła 24 cale, stalowa rama pomalowana na ciemną czerwień.
Na tym rowerze zacząłem poznawać okolice (a mieszkałem na os. Stacja) czyli tereny: Tobolic, Czarnowca, Rzekunia, Daniszewa, Drwęcy, Zamościa, Suska Starego.
Poważnych kontuzji brak
Gdy miałem ok. 13 lat miałem już czarną Ukrainkę
Na tym rowerze po raz pierwszy zacząłem zwiedzać tereny za rzeką (bo nie lubiłem przejeżdżać przez miasto co zostało mi do dzisiaj).
Zapamiętane kontuzje: naderwana górna warga (ale najważniejsze ze zęby całe)
Od wieku 16 lat były miałem po kolei 3 rowery klasy MTB ... oczywiście wszystkie je mi ukradli

.
Od tej pory zmądrzałem i moje obydwa obecne pojazdy trzymam w sypialni (przynajmniej mam towarzystwo)
