Strona 1 z 2

Pierwszy rower czyli mój pierwszy raz

PostNapisane: 13 sty 2011, o 09:21
przez Pijący_mleko
Czy pamiętacie Twoją pierwszą jazdę na rowerze ?
Jak wyglądał ten rower ?
Czy rower był Wasz czy może był obiektem zazdrości :cool: ?
W jakim byliście wtedy wieku ?
Kiedy odkręciliście boczne kółka :)


Ja niedługo postaram się coś napisać tylko muszę przejrzeć setki zdjęć aby coś zaprezentować.

PostNapisane: 13 sty 2011, o 09:47
przez karolbiegacz
Czy miałem rower na czterech kółkach? Nie pamiętam
Pamiętam za to pierwszy raz na dwóch kółkach.
Nie chodziłem jeszcze do podstawówki.
Pierwszy raz na dwóch kółkach przejechałem na kladce schodowej w bloku przy ul. Sygietyńskiego 7 w Ostrołęce.
Tak tak na kladce schodowej. Wiecie jak tam jest?
Był to rower Sylwka G., który stał sobie jak wiele rowerów, wózków na kladkach i nikt tego nie kradł :)
Sylwek pewnie teraz czyta i się dowiedział, że jeździłem jego rowerem w 1971roku :)

PostNapisane: 13 sty 2011, o 23:01
przez mac ap
W moim wypadku to był jakiś mały rowerek, jeszcze z doczepionymi tylnymi kółkami. Raczej nikt nie mógł go zazdrościć. Podczas pierwszej jazdy nie wiedziałem, jak się hamuje i wjechałem z pełną prędkością w ogrodzenie.

PostNapisane: 18 sty 2011, o 13:39
przez Pijący_mleko
Obiecałem zdjęcia moich rowerków ale niestety nie zachowały się :(
Pierwsza moja przygoda miała miejsce przed 3 urodzinami (lata 70-te).
Był to jasno-niebieski używany rower na kołach 16 calowych (mały ale własny ... prawie)
Boczne kółka były dorabiane w POM-ie.
A ponieważ szybko (chyba po 3 dniach) boczne koła zaczęły mi przeszkadzać więc wykręciłem je do góry, trochę śmiesznie to wyglądało ale jeździłem tak przez ponad rok bo trzeba było pożyczać rower młodszej siostrze.
Zapamiętane kontuzje: blizna na lewej brwi, pęknięta miednica , uszkodzony słuch :]

Gdy przekroczyłem wiek 7 lat dziadek złożył mi większy rower.
Koła 24 cale, stalowa rama pomalowana na ciemną czerwień.
Na tym rowerze zacząłem poznawać okolice (a mieszkałem na os. Stacja) czyli tereny: Tobolic, Czarnowca, Rzekunia, Daniszewa, Drwęcy, Zamościa, Suska Starego.
Poważnych kontuzji brak

Gdy miałem ok. 13 lat miałem już czarną Ukrainkę :)
Na tym rowerze po raz pierwszy zacząłem zwiedzać tereny za rzeką (bo nie lubiłem przejeżdżać przez miasto co zostało mi do dzisiaj).
Zapamiętane kontuzje: naderwana górna warga (ale najważniejsze ze zęby całe) :]

Od wieku 16 lat były miałem po kolei 3 rowery klasy MTB ... oczywiście wszystkie je mi ukradli :kwasny: .
Od tej pory zmądrzałem i moje obydwa obecne pojazdy trzymam w sypialni (przynajmniej mam towarzystwo) :D

PostNapisane: 18 sty 2011, o 18:50
przez karolbiegacz
W 1973 przejechał mnie samochód marki SYRENA (kombi).
Przejechał lub przerzucił na drugą stronę drogi, wiele nie pamiętam, bo jak tylko wyjechałem z bramy od sąsiadów to ocucił mnie lekarz już w innej bramie u Babci.
Rower strasznie się zniszczył ale wujek Mirek "złota rączka" naprawił.
Może nie uwierzycie ale mam ten rower do dziś.
Jest to FLAMING (składak) rocznik 1973.
Od wypadku mam ciągły uraz do rowerów.

PostNapisane: 18 sty 2011, o 22:48
przez Wojtek
niezle ;p

mój pierwszy został kupiony na dużym rynku( z tego co mowi Mama) i pochodził najprawdopodobniej z ZSRR :-)
był cały szary,malutki no i miał plastikowe kółka : )
pamietam jak sie wywaliłem w kałużę :D

PostNapisane: 27 sty 2011, o 15:52
przez karolbiegacz
Mój jest tak jak ten WIGRY przerobiony na wolnobieg 6-cio rzędowy.
Obrazek

Jak go odczyszczę to zrobię zdjęcie.

PostNapisane: 15 kwi 2011, o 00:45
przez wiktorioss
ja zaczynałem na "Reksio" później był jakiś radziecki wynalazek podobny do wigry 3 a na komunię rodzice kupili mi Romet Agat, tymże rowerem śmigałem aż do skończenia podstawówki kiedy to ponownie kochani rodzice kupili mi górala (Arkus Forester full susp.)i tak oto kiedy góral stawał na awarię dobijałem Agatkę. w końcu Agatka się złamała no i poszła na żyletki, a Arkusik dalej był w moich rękach męczony i dręczony aż do momentu kiedy też się złamał (szybkie spawanie widelca, oczywiście krzywo, i jazda dalej), trochę wymian kół ze dwie zniszczone przeżutki aż mi się odechciało go robić dalej, następny był MTB z fabryki Krossa tym rowerkiem dużo nie pojeździłem mała rama (sprzedawca mówił, że mi wystarczy) i potworna awaryjność skutecznie mnie zniechęcały do wsiadania na niego. W końcu w 2006r. (o ile się nie mylę) znalazłem swoją perełkę czyli szosa która nie posiadała określonej marki więc nazwałem to dzieło firmie Tonino Lamborghini. Tym rowerem już pojeździłem trochę i poprawiłem kilka życiowych rekordów(V-max: 59.9km/h i najdłuższa trasa 120km) a także wprowadziłem trochę zmian usprawniających, zmieniłem koła na czarne wysokie stożki Gipiemme (przód 2 krzyże tył w kilka ramion pleciony), przeżutkę tył na Sorę, z 6 przełożeń na 8 albo 9 (tak muszę rociągać widelec żeby założyć koło) dodałem kasetę również Sora i łańcuch z tej samej serii, później dodałem nowe szczęki (oczywiście Sora) i założyłem opony Maxxis Detonator z żółtymi paskami, oczywiście nie zapomniałem o liczniku (jakiś Kellys) no i przemalowałem ramę na czarny mat. I tak do tej pory, rower teraz stoi już drugi rok prawie nieużywany ale w tym roku już nie ma co trzeba wrócić na kółka. Więc plan mam taki by kupić kolejną szosę i zacząć jeździć choćby do pracy i w weekendy.

Pozdrawiam

P.S. Jakby ktoś pytał o czarną szosę to rezygnuję z niej gdyż trzeba wymienić conajmniej tylnie koło, przydały by się nowe klamki, no i manetki na dolnej rurze ramy mnie, lekko to ujmując, drażniły.

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:06
przez octane1
--- Połączono dwa wątki na ten sam temat - adm ---



Checker pig 3020 z 1995 r. Na takim zjeżdziłem spory kawałek Polski :D

Obrazek

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:12
przez karolbiegacz
I o tym temacie zapomnieliście :)
A ja miałem zrobić zdjęcie swojego "flaminga" :(
mam coś takiego ale bordowy jest:
Obrazek

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:24
przez Panzerjager44
:p wstydu nie masz? Chwalić się starym sprzętem?

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:27
przez Robo_96
TO jakiś gruchot jest i ma pedziowaty kolorek.

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:27
przez Khaav
Stary sprzęt nie jest zły :)
Jak się o niego dba jeździ tak samo dobrze jak i nowy :P

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:35
przez karolbiegacz
Khaav napisał(a):Stary sprzęt nie jest zły :)
Jak się o niego dba jeździ tak samo dobrze jak i nowy :P

No tak jak kolega zabulił za remont "półkolarki" tyle co za nowy to broni powiedzenia "im starsze tym lepsze" :)

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:51
przez Khaav
Co prawda to prawda ;P

Ale Jeździ ??
JEździ ;P

Po za tym nie żałuje. To tylko pieniądze które pozwoliły mi Wyremontować rower dzieki któremu wujtek też jest uśmiechniety bo w sumie kiedyś on na nim jeździł i to całkiem sporo ;)

Po za tym gdybym wiedział wtedy tyle o rowerach co teraz to i może bym tyle za niego nie dał o ile w ogóle bym go kupił :)
Albo przynajmniej porządnie sprawdził bo remont nie byłby potrzebny gdybym zauważył wcześniej(rozkładając go) że support jest prawie że rozsypany i że tylnia piasta kwalifikuje się do wymiany to bym dał co najwyżej 100 zł za niego :P

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:52
przez octane1
:p wstydu nie masz? Chwalić się starym sprzętem?

Stary ale jary :D to się chwalę :P

TO jakiś gruchot jest i ma pedziowaty kolorek.

:mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :mad: :!:

"półkolarki"

Jak to "półkolarki" ? Czyli pół kolarzówki a drugie pół składaka? :rotfl:

PostNapisane: 28 sty 2013, o 13:57
przez Khaav
Nie kolarzówka przystosowana w pewnym stopniu do roweru turystycznego ;)
Jest dość wysoka stalowa rama i ma miejsca przygotowane do zamontowania błótników i na upartego jeszcze różnego rodzaju bagarzników ;)
27 całowe koła 1.25 i rzecz jasna z tradycyjnym barankiem ;)

PostNapisane: 28 sty 2013, o 15:38
przez jojas
Khaav napisał(a):Nie kolarzówka przystosowana w pewnym stopniu do roweru turystycznego ;)
Jest dość wysoka stalowa rama i ma miejsca przygotowane do zamontowania błótników i na upartego jeszcze różnego rodzaju bagarzników ;)
27 całowe koła 1.25 i rzecz jasna z tradycyjnym barankiem ;)

Jak chcesz to mogę Ci dać ramę od kolarki Giant chromomolibden około 22 cale. Leżała sobie i mnie wkurzała bo była paskudna i czerwona. Usunąłem z niej lakiery i zacząłem polerować, ale zabrakło mi pasty i ochota mi trochę odeszła. Niestety ma usunięte mocowanie manetek na ramie (zasługo Oktana dewastatora) i ostatnio powiedział że jest jakiś kłopot z gwintem suportu (mogę sprawdzić czy prawda).

PostNapisane: 28 sty 2013, o 16:08
przez Khaav
hmmm
Co do manetek to bym sobie poradził najwyżej bym zamówił kiedyś klamkomanetki
Albo uchwyty zwykłe tak jak mam w swojej starej kolarzówce
ale poprostu raczej nie miałbym ci czym za nią zapłacić bo ostatnio jestem spłukany ;(

Zwyczajnie w swiecie wydałem za dużo forsy na prezent dla mojej dziewczyny. :(

PostNapisane: 28 sty 2013, o 21:23
przez jojas
Khaav napisał(a):hmmm
Co do manetek to bym sobie poradził najwyżej bym zamówił kiedyś klamkomanetki
Albo uchwyty zwykłe tak jak mam w swojej starej kolarzówce
ale poprostu raczej nie miałbym ci czym za nią zapłacić bo ostatnio jestem spłukany ;(

Zwyczajnie w swiecie wydałem za dużo forsy na prezent dla mojej dziewczyny. :(
Ty to jesteś jaki Pacan chyba. Czytaj ze zrozumieniem. Napisałem że jak chcesz to mogę Ci dać ramę. Dać a nie sprzedać zauważyłeś tę subtelną różnicę? Oczywiście pod pewnymi warunkami:
Nie mógłbyś jej sprzedać
nie mókłbyś ją zezłomować
postarałbyś się ją wykorzystać do budowy roweru (dowolnego rodzaju)
Jeżeli Ci by się nie udało sklecić jakiegoś rowerku na bazie tej ramy to musiałbyś ją nieodpłatnie przekazać komuś innemu na podobnych warunkach.
Czy czegoś nie zrozumiałeś?