Strona 1 z 1

Motorniczy obraził sie na rowerzystę i poszedł do domu

PostNapisane: 2 cze 2016, o 13:57
przez Pijący_mleko
Z Poznania

... do tramwaju linii numer 1, który był przystosowany do przewozu rowerów, wsiadł rowerzysta - Motorniczy poinformował go, że ma opuścić pojazd, ponieważ stwarza zagrożenie w ruchu. Uparli się obaj. Rowerzysta, że ma prawo jechać, a tramwajarz, że nie pojedzie z rowerem na pokładzie. Na miejscu interweniował nadzór ruchu. Chwilę rozmawiali, po czym motorniczy się obraził, zabrał torbę i wysiadł. Pasażerowie musieli czekać na następny samochód nadzoru ruchu, który przywiezie nowego motorniczego do kierowania opuszczonym tramwajem. Kolejny motorniczy nie miał uprawnień do przewozu pasażerów, a w związku z tym, wszyscy musieli się przenieść do następnego pojazdu ...



http://epoznan.pl/news-news-67347-Motor ... l_mechanik

PostNapisane: 2 cze 2016, o 23:15
przez Dyżurna Blondi
Każdy kierowca może się odwołać do ogólnokrajowego kodeksu i przepisów dotyczących transportu drogowego czy też przewozu bagażu w środkach lokomocji.
Dają one takie światło na sprawę że rower można wszędzie zabrać tym środkiem transportu lub pojazdem gdzie jest takie miejsce wyznaczone i można przewozić bagaże.
rower musi być "unieszkodliwiony",czyli zapakowany w futerał lub wielkie pudło i jest wtedy bagażem. Płatnym bądź nie.
Ostatecznie jeśli zakazu widocznego nie ma ani ni jest to ujęte w regulaminie to jest kwestia przewoźnika czy zabroni przewozić rower czy dopuści taką możliwość.
Warszawa jest jeszcze otwarta na rowery ale mają one ostatnią kolejność przejazdu. Po wózkach inwalidzkich, dziecięcych, bagażach i natłoku ludzi.
W tam jest taki obszar że aby z jednego końca w drugi się dostać, to można i 30km zrobić. Więc dopuszczają przewóz rowerów.
Ale i rowerzyści myślą rozsądnie bo nie pchają się w zatłoczony autobus czy tramwaj tylko wybierają mniej oblegane przystanki lub odcinki tras ostatecznie wybierają przejazd przez całe centrum zanim się zapcha ludźmi i jadą aż się "odkorkuje w środku" autobus.
We Wrocławiu tak samo ale nie można wsiąść na każdym przystanku.
Tam wsiada się na oddalonych pętlach i tylko do pętli można dojechać z rowerem. Są wyznaczone miejsca, dokładnie konkretne przystanki na pętlach, których można wsiąść i wysiąść.
Ostrołęka po pierwsze "primo" jest za mała a po drugie "primo" -zagupia.
Zwłaszcza kiedy była impreza i zawody też dla dzieci w Ołdakach (pierwszy złoty dzwonek) a oni dokładnie tego dnia nakazali kierowcom by bronili rodzicom nawet małych rowerków dla dzieci w ręku wnosić.