Octane- fotki opisy tras itp.

Napisane:
2 sty 2010, o 18:31
przez octane1
Na początek trochę historii
skany starych fotek...
Nocleg w kieleckim, 1995
Jakiś młyn w remoncie, te kropki na ścianach to komary...
Kapeć nocą, gdzieś w trasie, kieleckie 1995
Łysica, Góry Świętokrzyskie, 1995
Próby zjazdu po piachu, Roztocze, 1994
Żródła Łyny, 1998
Zamek w Czersku, wycieczka z Ostrołęki do Biskupic k.Lublikna 1998
Górka między Łęgiem a Kurpiewskimi, 1999
Łęgi za popiołami, wiosna 2001
Wojciechowice 1999
cdn.

Napisane:
2 sty 2010, o 20:03
przez karolbiegacz
No no sporo jeździsz i zwiedzasz.
Super

Napisane:
2 sty 2010, o 22:40
przez octane1
Szkoda,że nie było cyfrówek

, fotek mało
Zamek Zamoyskich, Krupe k. Chełma 1996
Wieża Ariańska, Krynica k. Chełma 1997
Chęciny k.Kielc, 1995
Nocleg starej cegielni kieleckie, 1995
Gdzieś na Roztoczu, 1996
Cdn.

Napisane:
3 sty 2010, o 20:43
przez octane1
No to jedziemy dalej:
Długa prosta, rzadkość na Roztoczu... 1996
Nocleg w ambonie mysliwskiej, tuż przy granicy z Ukrainą, Roztocze, okolice Wielkiego Działu. 1995
Moja na moim rowerze, Wojtki. 1999
Wisła w Annopolu, 1995
Góry Krzyżewskie koło Makowa, wystawało z drogi, 1999
Stołpie koło Chełma, 1994
Zamek w Nidzicy, 1999
Mycie sprzętu w Giełczwi, Biskupice (moja rodzinna wieś) 1995
Chwila relaksu, pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie 1994
Ruiny zamku, gdzieś między Chełmem a Zamościem, 1994


Napisane:
4 sty 2010, o 08:26
przez Pijący_mleko
Zazdroszczę.
Tyle miejsc zwiedzonych na rowerze.
A teraz Masz jeszcze czas aby tak zwiedzać teren , bo widzę ze większość zdjęć pochodzi z połowy lat 90-tych.

Napisane:
4 sty 2010, o 16:23
przez Panzerjager44
Stołpie koła Chełmna - mam pytanko to nazwa miejscowości ?
Ja tez przyłączam się do zazdroszczących. Kapitalne miejsca zwiedziłeś. Bardziej jednak podoba mi się styl. My tak szaleliśmy przy eksploracji (noclegi pod chmurka itp.), miło powspominać.

Napisane:
4 sty 2010, o 17:27
przez octane1
Stołpie to nazwa miejscowości, jakieś 25 km od mojej rodzinnej wsi
Tu coś o wieży - znalezione w necie:
Niezwykłą wieżę badają archeolodzy we wsi Stołpie koło Chełma: drugiej takiej ani podobnej nie ma w całej Polsce. Wzniesiono ją w XII stuleciu dla małej wspólnoty klasztornej - zaledwie kilku osób. Stanęła na miejscu pogańskiego świętego źródła. Wiele wskazuje, że obiekt jest rodem z Bizancjum.
Średniowieczna kamienna wieża nie jest ani romańska, ani gotycka, może dlatego nie uwzględniają jej podręczniki zabytków architektury. Nazwa wsi wzięła się właśnie od niej: stołpa, czyli wieża. Wszyscy mediewiści wiedzą, że taki obiekt istnieje, ale nie wiedzą - czym był. Badano go jeszcze w czasach carskich, przed I wojną, potem w latach 70. ubiegłego wieku. Przypisywano mu różne funkcje: miał być baptysterium służącym do chrzczenia pogan, upatrywano w nim obronnego gródka rycerskiego. Jednak aktualnie prowadzone wykopaliska, którymi kieruje prof. Andrzej Buko, finansowane przez Ministerstwo Nauki i Informatyzacji, nie potwierdzają tych hipotez. Z prowadzonych obecnie wykopalisk wynika, że obiekt jest o wiele bardziej tajemniczy, niż dotychczas przypuszczano.
W badaniach biorą udział architekci, biofizycy, przyrodnicy, a także francuscy geomorfolodzy z paryskiego Uniwersytetu Sorbona.
Dziwny obiekt
Wieża wysokości 17 metrów stoi tuż przy ruchliwej szosie Lublin - Chełm, ale nie na wyniosłości, nie na kulminacji terenu, wręcz przeciwnie, w siodle między dwoma wzgórzami. 800 lat temu, podobnie jak teraz, nie rzucała się w oczy. Nie mogła być elementem obronnego gródka rycerskiego, ponieważ jej okna to nie wąskie strzelnicze szpary, ale szerokie otwory, w sam raz takie, aby pięknie wyglądały w nich witraże. Wieża nie stała też w obrębie muru czy wału warownego ani fosy.
Ale najdziwniejszy element znajduje się na jej szczycie. Usytuowano tam kaplicę na planie krzyża greckiego, z apsydami; kaplica była wyjątkowa, nie z kamienia, ale z cegieł, podłogę stanowiły glazurowane płytki. Wejście do niej znajdowało się na czwartej kondygnacji. - Trudno oprzeć się wrażeniu, że wieża została wzniesiona jedynie po to, aby zwieńczyć ją właśnie tą kaplicą - zauważa prof. Andrzej Buko.
Do wieży przylega kolejna zagadkowa i dziwna struktura: sztucznie ułożony kamienny cokół, na który narzucono wyrównującą warstwę ziemi. Na tak powstałej platformie zbudowano względnie duży, kilkumetrowy budynek przylegający do południowej ściany. Natomiast ściana wschodnia była zupełnie inna, ograniczały ją duże drewniane bale. Od strony zachodniej kolejna niespodzianka: tu wystawały z obiektu poziome bale, na których - jak przypuszcza prof. Buko - mogły być pomosty - ma to o tyle sens, że bezpośrednio pod nimi spod tego obiektu wypływało silne, wydajne źródło. Tak było jeszcze kilkanaście lat temu, teraz źródło istnieje, ale bije słabo. Z pomostu byłoby zatem wygodnie czerpać wodę bez konieczności opuszczania dziwnej budowli. Wiodły do niej od południa schody ułożone z kamiennych płyt, przeznaczone dla ludzi, o wjeżdżaniu tam konno nie mogło być mowy.
Dziwne przeznaczenie
Na podstawie analizy węgla radioaktywnego C14 ustalono, że obiekt powstał w drugiej połowie XII wieku. Istniał krótko, zaledwie jedno stulecie, spłonął około roku 1270 (+/-30), czyli prawdopodobnie podczas najazdu tatarskiego, potem go już nie odbudowano. Obiekt mogło zamieszkiwać najwyżej kilka osób. Nie była to z całą pewnością budowla obronna, brak wałów sprawia wrażenie, że służyła odosobnieniu jego mieszkańców, a nawet więcej: "oderwaniu od ziemi i spraw ziemskich". Wskazuje na to kaplica usytuowana na szczycie wieży i "wyniesienie" struktury mieszkalnej ponad ziemię, ponad źródło.
Dziwne jest również to, że w warstwie ziemi, jaką narzucono na kamienny cokół, archeolodzy znaleźli ziarna zboża - nie pojedyncze, ale w wielkiej ilości, tak jakby ktoś wysypał je tam specjalnie; i zapewne tak właśnie było, prof. Buko interpretuje to jako swego rodzaju ofiarę zakładzinową. Cały zaś obiekt skłonny jest łączyć z jakąś wspólnotą klasztorną, niewielką, chyba obcego pochodzenia, budowla ta nie znalazła bowiem naśladownictwa. Kim byli jej mieszkańcy, skąd przybyli? Zagadka nie jest ostatecznie rozstrzygnięta, ale prof. Buko wskazuje na Bizancjum. Wieża w Stołpiu stanęła na pograniczu ruskim, a gdy mowa - odnośnie do tamtych czasów - o Rusi, to należy brać pod uwagę kulturę bizantyjską. Tam rozwijały się małe wspólnoty klasztorne, ruch eremicki, tam krzewiła się idea odosobnienia. Była jednak na tyle "obca", że nie znalazła naśladowców.
Dziwne koleje losu
Obiekt w Stołpiu nie powstał w miejscu przypadkowo wybranym, stanął nad prastarym, świętym pogańskim źródłem. Mimo tego, osiemset lat temu ani idea, ani forma tego obiektu nie znalazły zwolenników i naśladowców. A jednak - jak zauważa mgr Danuta Sadkowska, dyrektor zespołu szkół w Stołpiu - od jakiegoś czasu wykształcił się nieoczekiwany obyczaj: pary nowożeńców przyjeżdżają robić sobie zdjęcia pod wieżą. Na razie jednak ta popularność nie przekłada się na poprawę losu wieży. Jest ona w złym stanie, przechyla się na stronę wschodnią. Tuż obok biegnie ruchliwa szosa, co minutę przejeżdżają tamtędy wielotonowe ciężarówki - a wówczas wieża drga. Jeżeli w porę nie zostaną podjęte poważne prace konserwatorskie, unikalny obiekt runie.-
Prof. Andrzej Buko, Instytut Archeologii i Etnologii PAN, Instytut Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego
Archeolodzy wydobywają materialne ślady przeszłości, ale często znajduje w nich odbicie sfera ducha. Ten obiekt nie służył ani wygodzie, ani bezpieczeństwu, dotykamy tu materialnych śladów "spraw wyższych". Dlatego tak trudno dojść do ich sedna. Tutaj mamy klasyczny przykład, że bez wgłębienia się w idee, jakie "krążyły" po Europie w XII i XIII wieku, nie rozwikłamy tej zagadki. Były to czasy rozbicia Polski, walk pomiędzy władcami poszczególnych dzielnic. Nie wykluczam, że pomysł budowli w Stołpiu zrodził się w ówczesnych najwyższych, dworskich sferach, być może obiekt wzniesiono dla kogoś konkretnego, kto "wypadł" z ówczesnej politycznej gry. W otoczeniu ówczesnych władców bywali zakonnicy, mogły się zaznaczać wpływy rusko- -bizantyjskie, i niewykluczone, że ich efekt teraz badamy. Przypominam, że mniej więcej w tym czasie, opodal w Chełmie, powstawał zamek, kto wie, czy obiekt w Stołpiu nie jest z nim w jakiś sposób powiązany, mam wrażenie, że garstka odosobnionych osób w Stołpiu czuła się bezpiecznie "pod skrzydłami" zamku w Chełmie.

Napisane:
5 sty 2010, o 20:39
przez mac ap
Same zdjęcia sprzed 10 lat albo i starsze. Ty octane potem zbrzydłeś, czy co?


Napisane:
5 sty 2010, o 20:53
przez octane1
Nie, przystojny jestem dalej

ale od 2002 nie śmigałem na rowerze


Napisane:
5 sty 2010, o 20:59
przez Panzerjager44
Stary a jaki ty masz zaplot tylnego koła

Czegoś takiego to jeszcze nie widziałem. (Zdjatko z pociskiem)

Napisane:
5 sty 2010, o 21:38
przez octane1

Wiedziałem, że o to zapytacie. Skasowałem kiedyś koło, obręcz kupiłem w stolicy, myślałem, że w Ostrołęce kupię bez problemu szprychy - myliłem się

A taki zaplot już wcześniej u kogoś widziałem...niestety nie zdążyłem już tego koła zmienić, kupiłem tylko amorek za 1300zł i dwa tygodnie po tym rowerek wcieło


Napisane:
6 sty 2010, o 08:23
przez Pijący_mleko
Pewnie ten fantazyjny zaplot kogoś skusił
------------------------------------------------------------
edit:
Dodałeś do albumu ciekawe zdjęcie.
[album]379[/album]
Zdjęcie ma swój urok i nutkę tajemnicy ......... co tez tam kryje sie w mroku.
A co do wcześniejszych zdjęć w Albumie................ to co organizujesz jakiś konkurs/zabawę pt. " Gdzie zrobione jest to zdjęcie? "


Napisane:
7 sty 2010, o 21:40
przez octane1
Dzisiaj zmusiłem się do do przekroczenia 100 km, zrobiłem traskę: Lelis, Durlasy, Myszyniec, Łyse, Nowogród, Miastkowo, Ostrołęka i Lelis. Wyszło 121 km

Niestety tylko odcinki Dylewo-Myszyniec-Łyse i Miastkowo-Ostrołęka były odśnieżone, reszta to lód i błoto pośniegowe
[album]381[/album]
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
@ Pijący, zdiątko z wczorajszego nocnego wypadu do lasu, ponad 20 km

A konkursie owszem myślę...

Napisane:
8 sty 2010, o 06:11
przez karolbiegacz
Mirek co Ty wyprawiasz?
Jesli w styczniu zaliczasz takie kilometry to w lipcu będziesz robił po 250?
Ja nadrobię dystans latem, z Przemkiem na szosie


Napisane:
8 sty 2010, o 08:20
przez Pijący_mleko
Tylko podziwiać że Masz tyle zdrowia , hartu , zapału i kondycji.
Mi wczoraj wystarczyło 8 km po tym śniegu i byłem cały mokry, najwięcej wysiłku wkładałem w to aby utrzymać kierownicę i nie jechać slalomem
A na Bike udowadniasz ze kolarze naszego regionu są najtwardszy .
Zastanawiam sie czy w domu po tej wyprawie nie miałeś małego sajgonu

no chyba ze nikt sie o tym nie dowiedział.

Napisane:
10 sty 2010, o 17:42
przez Bartosz
Pozdrawiam wszystkich rowerzystów!!!
Od jakiegoś czasu czytam sobie forum i już dzisiaj nie wytrzymałem i muszę się odezwać:)
Mirek! Skąd czerpiesz motywację do tak intensywnej jazdy na rowerze? Ponad 5 godzin na rowerze przy ujemnej temperaturze to nie lada wyczyn. Dla mnie taka objętość treningu szybko spowodowałaby, że z obrzydzeniem patrzyłbym na swojego rumaka i to na samym początku sezonu (który jeszcze dla większości cyklistów nie rozpoczął się).
Zakładam, że jazda na rowerze sprawia ci przyjemność, więc jeśli możesz to podziel się tym sekretem. Też chciałbym tak...
Bartosz