Zimowy dziennik rowerzysty, biegacza i innych sportowców

Powrót do Inne



Zimowy dziennik rowerzysty, biegacza i innych sportowców

Postprzez Pijący_mleko » 6 gru 2010, o 10:45

Sezon zimowy już w pełni chociaż do astronomicznej zimy jeszcze parę dni brakuje.
Auro może niektórych odstraszyć od sportowego zapału na świeżym powietrzu.

Dlatego zakładam temat dla tych którym zima niestraszna.
W tym temacie zapraszam wszystkich do dawania na bieżąco wpisów czy uprawialiście rekreację rowerową, biegową i narciarką lub inną na wolnym powietrzu.
Dla tych którzy będą dawać codzienne wpisy będzie to dziennik, gdzie po pewnym okresie można by sprawdzić własną aktywność przez okres zimowy.

Proponuję krótkie posty ale to już zależy od Waszych indywidualnych preferencji.
Mam nadzieję ze Ci którzy mają już taki dziennik/blog na bikestats.pl też będą się tu udzielać, przecież nie każdy zagląda na Wasze blogi.

Dla tych którym zimowa aura nie pozwala w/w rekreację też proszę o wpisy, np. : Nie wyszedłem dzisiaj na rower bo ... (bo jak skończą się Wam argumenty to zaczniecie dawać odpowiednie wpisy).


....................................................................

Niedziela (05.12.2010)
Bieg Mikołajkowy odwołany :zly: , gdzie jechać ?
Szosa na Czarnowiec nie zachęca do jazdy, wracam kawałek obwodnicą i robię pętlę przez Stację.
Po drodze miałem ubity śnieg, trochę ślisko dlatego zastanawiałem sie czy nie czas kupić narty biegowe
Jechałem wolno aby dłużej rozkoszować jazdą na rowerze.


...

Poniedziałek (06.12.2010)
Po co ja słuchałem pogodynki, niby cały czas miał padać śnieg.
Rower został w domu a widok mijanych po drodze rowerzystów nie poprawił mi nastroju :zly:
Nauczka na przyszłość: nie włączać z rana telewizora i iść na żywioł.
Ostatnio edytowano 1 sty 1970, o 02:00 przez Pijący_mleko, łącznie edytowano 4 razy
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Avatar użytkownika
Pijący_mleko
Moderator
 
Posty: 5040
Zdjęcia: 232
Dołączył(a): 5 cze 2009, o 15:57
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 1360
Otrzymał podziękowań: 2207

Postprzez jojas » 6 gru 2010, o 17:45

Po to słuchałeś pogodynki aby nie jeździć po takim gów....jak ja przed chwilą. :)
jojas
Stały Bywalec
 
Posty: 1362
Zdjęcia: 837
Dołączył(a): 15 maja 2010, o 01:00
Lokalizacja: Ostrołeka
Podziękował: 109
Otrzymał podziękowań: 457

Postprzez Pijący_mleko » 8 gru 2010, o 10:09

Wtorek (07.12.2010)
Po poniedziałkowym uchylaniu się, głód rowerowy nie pozwolił mi zostawić tego pojazdu w domu.
Jazda po ścieżce wzdłuż obwodnicy było dość rozrywkowa :D (rano i wieczorem)
Szarpało na boki i trzeba było unikać postojów bo trudno było potem ruszyć.
Winne temu są traktory które niby odśnieżają ten chodnik.
Rozumiem ze trzeba odśnieżyć gdy spadnie świeży śnieg, ale gdy nie padało już parę dni a piesi i rowerzyści ubili nawierzchnię ze można już po niej swobodnie się poruszać, wtedy na ścieżkę wkracza pług.
Zamiast odśnieżyć drogę jak należy po częstych przejazdach pługu zostaje tylko poruszony śnieg i trzeba od nowa przecierać ścieżki.
Ja rozumiem ze obsługa pługu musi wyrobić kilometry aby w fakturach dobrze to wyglądało ale bez przesady.
Niech robią każde odśnieżanie raz ale porządnie. :kwasny:
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Avatar użytkownika
Pijący_mleko
Moderator
 
Posty: 5040
Zdjęcia: 232
Dołączył(a): 5 cze 2009, o 15:57
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 1360
Otrzymał podziękowań: 2207

Postprzez netka » 9 gru 2010, o 02:31

Środa 8 XII 2010 Dziś skoro świt ;) ja,mój rower i "wsparcie" ruszyliśmy do fitness lasu.Podekscytowana ostatnią zimową jazdą miałam znów wielką ochotę pośmigać po śniegu,niestety mój rower nie.Zachowywał się jak uparty osioł,albo nie chciał ruszyć z miejsca,albo stawał znienacka co kilka metrów."Nie bardzo rozumiałam" o co mu chodzi...Nagle odezwało się wsparcie:"A może by tak zmienić przełożenie?No i nie zeskakuj jak Cię rzuca tylko powalcz trochę".Ot i cała tajemnica jazdy po śnieżnej brei.Dzięki "wsparcie" za wsparcie. :)
netka
-#OCT
 
Posty: 87
Zdjęcia: 2
Dołączył(a): 7 wrz 2010, o 22:41
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 4
Otrzymał podziękowań: 12

Postprzez karolbiegacz » 9 gru 2010, o 07:45

Środa - ósmego grudnia dwa tysiące dziesiątego roku.Z wielka przykrościa stwierdzam, że już za dlugo nie siedziałem w siodle :(
Widziałem za to trzech rowerzystów.
Jedna przy rondzie Jana Radomskiego próbowala jechać po chodniku ale się przewracała.
Dwóch a raczej dwoje widziałem już po zmierzchu gdy jechałem po Antka do Dzbenina, bo tam u Drabsona regulował gitarę.
Ci rowerzyści jechali w stronę Dzbenina.
Czy byli to członkowie GjwsD?
Nie sądzę , ale tam jechali - dlaczego?
cdn...
ps. ale za to przyjechała do mnie cieplutka kominiarka firmy ACCENT i w mrozy będzie mi ciepło :)
Avatar użytkownika
karolbiegacz
-#KK24h
 
Posty: 5113
Zdjęcia: 41
Dołączył(a): 28 lis 2009, o 20:24
Lokalizacja: Czarnowiec
Podziękował: 2101
Otrzymał podziękowań: 813

Postprzez Pijący_mleko » 9 gru 2010, o 09:39

Środa (08.12.2010)
Z rana na początek obwodnica.
Ścieżka jak zwykle świeżo "odśnieżona" :mad: (niech szlag trafi koordynatora tej akcji).
Rower na trasie bawił się świetnie i tylko raz zagrodził mi zerwaniem łańcucha.
Czas jazdy trochę poniżej normy, ale może być.
Wieczorna jazda tez zakończona na obwodnicy, gdzie ścieżka jak zwykle świeżo przez pług zaorana.
Zauważalnym akcentem na osi koryta który zostawił pług był ledwo kilkuminutowy kopiec kreta, który przeprowadzał chyba akcję protestacyjną przeciw odśnieżaniu trawnika bo operatorzy urządzenia odśnieżającego rzadko jadą po kostce.
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Avatar użytkownika
Pijący_mleko
Moderator
 
Posty: 5040
Zdjęcia: 232
Dołączył(a): 5 cze 2009, o 15:57
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 1360
Otrzymał podziękowań: 2207

Postprzez lostpearl » 9 gru 2010, o 22:46

:) (Czwartek - 09.12.2010r.)

Zachęcona filmem przesłanym przez Pijącego mleko postanowiłam sprawdzić dziś na własnej skórze, czy upadek w śnieżną zaspę może być przyjemny?
Sprawdziłam. Był. :) Okazało się, że moje uprzedzenia do zimowej jazdy rowerowej uroiła mi wyobraźnia. Myślałam, że jak wyjadę na lekko oblodzony chodnik , to koła będą kręciły się w miejscu i na pewno od razu się przewrócę. Byłam zdumiona kiedy rower pojechał, po prostu.
Wybrałam się więc do pracy, skoro świt, o 12.00 i dojechałam obwodnicą do Wojciechowic. Była pewnie trochę bardziej ubita, niż wczoraj, ale przed samymi Wojciechowicami prowadziłam rower przy nodze (odkręciła mi się kierownica przy upadkach i ociekałam potem z wysiłku jadąc prawie w miejscu - więc się poddałam) i modliłam się, żeby jakiś tubylczy forumowicz mnie nie namierzył.
Podgrzewanie dodatkowe nie było potrzebne. Spociłam się jak na plaży.
Wróciłam do domu "ścieżką rowerową" z Wojciechowic (tą przy działkach). Zmoczyły mnie bezlitośnie dwa TIR-y. Drugi poprawił po pierwszym, żeby prawie suchej nitki z ich strony na mnie nie zostało (a co by było gdybym nie ścieżką, tylko jezdnią jechała?).
Podsumowując:
1. Jazda zimą tak!
2. Technika mojej jazdy - do 4 liter, ale mam to w nosie - jeszcze pojadę.
3. Dzięki Pijący, bo to przez Ciebie. :)
Avatar użytkownika
lostpearl
-#OCT
 
Posty: 560
Zdjęcia: 17
Dołączył(a): 28 sie 2010, o 09:59
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 52
Otrzymał podziękowań: 66

Postprzez karolbiegacz » 10 gru 2010, o 07:37

Czwartek 9 grudnia 2010r.
Kolejny dzień bez roweru.
Widziałem dwóch rowerzystów rano (przed 6.00) - jadących w stronę Czarnowca.
Mieli oświetlenie.
Czy była to grupa jadąca w stronę Czarnowca?
GjwsC?
Do juta :)
Avatar użytkownika
karolbiegacz
-#KK24h
 
Posty: 5113
Zdjęcia: 41
Dołączył(a): 28 lis 2009, o 20:24
Lokalizacja: Czarnowiec
Podziękował: 2101
Otrzymał podziękowań: 813

Postprzez Pijący_mleko » 10 gru 2010, o 09:34

Czwartek (09.12.2010)
Skoro świt miałem najbardziej szaloną jazdę tej zimy ... chwila chyba mamy jeszcze jesień :cool:
Dodatnia temperatura sprawiła ze rower nieźle brykał na błocie pośniegowym, który powitał mnie tego dnia.
Koleiny którą zostawiałem za sobą nie powstydziłby się nawet najbardziej "nawalony" rowerzysta.
Efekt - niewyrobienie się w czasie.
Wieczorem miałem już inne warunki pogodowe a skuty lodem śnieg pozwalał już na szybka jazdę.

Ps
Ostatnio nie widuję biegaczy na mej drodze i nie ma kogo pozdrowić w czasie przejazdu :?:
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Avatar użytkownika
Pijący_mleko
Moderator
 
Posty: 5040
Zdjęcia: 232
Dołączył(a): 5 cze 2009, o 15:57
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 1360
Otrzymał podziękowań: 2207

Postprzez netka » 11 gru 2010, o 20:41

Sobota 11.XII.2010
Dziś kolejne nowe doświadczenie-jazda figurowa na lodzie z partnerem i bez w wydaniu kabaretowym :) .Gorąco polecam ;)
netka
-#OCT
 
Posty: 87
Zdjęcia: 2
Dołączył(a): 7 wrz 2010, o 22:41
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 4
Otrzymał podziękowań: 12

Postprzez Panzerjager44 » 11 gru 2010, o 22:18

Ja po tej jeździe mam 4 niezłe śiniaki, ale 3 z prawej strony co wskazuje na program indywidualny i 1 którego przypisuje zabawom w domino z Perełką pod koniec wycieczki :)
Life is too short to ride a shit bike
Avatar użytkownika
Panzerjager44
-#OCT
 
Posty: 1357
Zdjęcia: 157
Dołączył(a): 4 lip 2009, o 18:06
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 260
Otrzymał podziękowań: 143

Postprzez Pijący_mleko » 13 gru 2010, o 10:10

Piątek (10.12.2010)
Poranna jazda jak po lodzie czyli jakoś udało się pojeździć bez upadku.
Wieczorem jechało się trochę śmielej czyli 3 cm śnieg przykrył lód, czyli jak zagrożenia się nie widzi to i szybciej się jedzie ;)


Sobota (11.12.2010)
Ponieważ nie miałem żadnych planów na sobotę to postanowiłem się przejść, ale po dwugodzinnym spacerze stwierdziłem ze chodzenie jest męczące.
Tak długo już woziłem Swoją "rzyć" na rowerze tak, ze mogę już powiedzieć ze chodzenie jest dla mnie nienaturalne.
Pogoda była sprzyjająca więc szybko zmieniłem środek transportu.
Opady śniegu zaskoczyły mnie na południe od Ostrołęki.
Aby poprawić sobie humor wykręciłem rowerem do Czarnowca aby wnerwiać karolbiegacz'a przy jego ulubionym napoju który zdążył wyciągnąć kiedy miał chwilę wytchnienia (czyli żona wyszła na trening :cool: ).


Niedziela (12.12.2010)
Poranna lektura książek - D. Baldacci, R. Zelazny, R. Jordan.
Po oderwaniu się od książek wyjście na rower.
Pogoda tak ponura ze po godzinie wróciłem do książek.
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Avatar użytkownika
Pijący_mleko
Moderator
 
Posty: 5040
Zdjęcia: 232
Dołączył(a): 5 cze 2009, o 15:57
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 1360
Otrzymał podziękowań: 2207

Postprzez karolbiegacz » 13 gru 2010, o 15:52

Niedziela (12.12.2010)
Były wielkie chęci do jazdy ale skończyło się na ponownym stłuczeniu (potłuczonego już kolana) :zly:
Nie nastąpiło to jednak na rowerze ale w domu podczas szybkiego zasiadania do stołu :zly:
Pierdzielnąłem tak mocno o róg nogi stołu aż gwiazdy zobaczyłem i prawie zacząłem robić to czego mężczyzna nie powinien robić.
Z jazdy nici - kolano nadal boli.
Czekam na lepsze czasy :)
Avatar użytkownika
karolbiegacz
-#KK24h
 
Posty: 5113
Zdjęcia: 41
Dołączył(a): 28 lis 2009, o 20:24
Lokalizacja: Czarnowiec
Podziękował: 2101
Otrzymał podziękowań: 813

Postprzez lostpearl » 13 gru 2010, o 20:29

Sobota - 11 grudnia 2010r.

Po raz pierwszy miałam kask rowerowy na głowie - Netka mnie zmusiła. Uważam, że kask, to najbrzydsza (łagodnie mówiąc/pisząc) część stroju kolarskiego. Do przeżycia są kalesonki podkreślające nawet najmniejszą linią krzywą. Pampersowe spodenki też ujdą, bo można jakoś zasłonić, ale KASK - to katastrofa :!: :!: :!: Przejrzałam w Necie sporo stron i tylko kaski z niebiańskiej półki - jakoś wyglądają. Wiem, wiem, że nie o wygląd, ale o bezpieczeństwo chodzi, ale czy to bezpieczeństwo musi wyglądać jak rozgotowany kalafior na głowie?

No to do rzeczy:

Jechałam w kalafiorze na głowie, ale zapomniałam o nim zupełnie w LESIE. Krótki przejazd wśród ośnieżonych drzew, z drogą nie za bardzo ubitą - to dla mnie najprzyjemniejszy odcinek, jaki zrobiliśmy (ja, Netka, Panzerjager i Octane) podczas sobotniego wypadu (nie licząc postoju). Przejechałam go oczywiście dzięki ROWEROWI MISTRZA.
Minusem całej wyprawy było to, że byłam ogonem - a nie lubię nim być. Mam jednak nadzieję, że na jakąś przejażdżkę zabiorą mnie dobrzy ludzie jeszcze.Dopiero wczoraj wyszła mi pamiątka w kolorze marengo po lewej stronie ciała mego siedzącego - mniemam, że odcisk panzerjagerowego ochraniacza butnego to jest.
Wróciłam do domu z soplami na rzęsach. Zdziwiłam się. Potem zdziwiłam się powtórnie, kiedy zobaczyłam palce u nóg prawie odmrożone. Bolały jak - nie wiem co. Jeśli ktoś może polecić DOBRE SKARPETY - to bardzo proszę.

Poniedziałek - 13 grudnia 2010r.

Samotna "wyprawa" do Lipianki i z powrotem. Po drodze spotkałam sporo psów - żaden nie ugryzł, kilka olało, dwa szczekały i biegły za mną dla szpanu. Nie wiem, co mam robić, żeby szybciej jechać? Ktoś mi kiedyś powiedział, że żeby JEŹDZIĆ, trzeba jeździć. Wątpię. Myślę, że chodzi o coś więcej. Nie mam zakwasów po jeździe. Znaczy, że za wolno jadę? Co zrobić, żeby szybciej jechać, kiedy nogi nie chcą szybciej pedałować? Czy jakieś znaczenie ma oddychanie - w sensie, że nie w ogóle, ale technicznie - jak oddychać, żeby tak oddychać, żeby się nie zadychać i nie zdychać.
Kiedyś odpowiem sobie na te pytania. A może na rowerach z siłowni mogłabym sprawdzić jak jeździć, żeby się nie zajeździć po 10 km?

Jeszcze do pracy pojechałam rowerem, bo po porannej przejażdżce uciekł mi autobus. Donoszę, że obwodnica przejezdna :D
Avatar użytkownika
lostpearl
-#OCT
 
Posty: 560
Zdjęcia: 17
Dołączył(a): 28 sie 2010, o 09:59
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 52
Otrzymał podziękowań: 66

Postprzez Panzerjager44 » 13 gru 2010, o 20:38

Podobno gdzies jest taki zwyczaj że kopniak w D...ko to na szczęście jest :P A tu nie byłem winny bo to kto inny rzucił mi sie pod koła z ręcami, nogami i rowerem :)
Life is too short to ride a shit bike
Avatar użytkownika
Panzerjager44
-#OCT
 
Posty: 1357
Zdjęcia: 157
Dołączył(a): 4 lip 2009, o 18:06
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 260
Otrzymał podziękowań: 143

Postprzez Marqs » 13 gru 2010, o 23:04

Niedziela - 12 grudnia 2010 (51 km)
Wieczorem z adm postanowiliśmy trochę pojeździć. Miała być rundka po mieście i okolicy, ale zaraz po wyjeździe postanowiliśmy ruszyć trochę dalej. Wybór padł na Lipiankę i Bobin. Jechało się nam bardzo dobrze, tylko adm co jakiś czas po efektownym drifcie narzekał, że ślisko ;). Gdy dojeżdzaliśmy do Ostrołęki zaczął dosyć mocno padać śnieg. Nie zniechęcił nas on jednak od zrobienia krótkiej rundki po mieście. Podczas jazdy zaskoczyły nas dobrze odśnieżone drogi rowerowe na Alei Jana Pawła II, Obwodnicy, Traugutta i Gorbatowa. Poprzedniej zimy było dużo gorzej. Jedynie ścieżka przy Witosa nie odśnieżona.

[album]945[/album]
Ostatnio edytowano 1 sty 1970, o 02:00 przez Marqs, łącznie edytowano 1 raz
---
Avatar użytkownika
Marqs
Administrator
 
Posty: 282
Zdjęcia: 769
Dołączył(a): 16 sie 2008, o 23:20
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 433
Otrzymał podziękowań: 249
Rower: USS

Postprzez Pijący_mleko » 14 gru 2010, o 09:27

Poniedziałek (13.12.2010)
Krótko.
Rano i wieczorem jazda spokojna i prawie bez niespodzianek.
No chyba ze za przygodę przyjmiemy jazdę na czołowe zderzenie z pługiem odśnieżającym (miał szczęście że ustąpił).



Wtorek (14.12.2010)
Upsss ... drobna nieuwaga z samego rana, a właściwie zrobiłem tylko 10 kroków po przebudzeniu i wypadek gotowy.
Piżama to jednak nie jest tak bezpieczna jak pełny strój kolarski ;)
Tak, że na rower przez kilka najbliższych dni mogę tylko popatrzeć.
Jeżeli coś niedługo planujecie to ja odpadam. :(

Pamiętajcie, najwięcej wypadków zdarza się w bezpiecznych zdawałoby się warunkach domowych.

Ps
Liczę że ten temat szybko nie wygaśnie.
A nie chciałbym sam go prowadzić bo:
- nie można pisać kilku postów pod rząd przez tego samego użytkownika
- moje kolejne posty były by tylko o mojej walce z kontuzją czyli biadolenie nad własną słabością
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Avatar użytkownika
Pijący_mleko
Moderator
 
Posty: 5040
Zdjęcia: 232
Dołączył(a): 5 cze 2009, o 15:57
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 1360
Otrzymał podziękowań: 2207

Postprzez jojas » 16 gru 2010, o 22:19

Robię Ci przerywnik.
Życzę rychłego powrotu do zdrowia. A reszta się nie przejmuj. Wiesz krótki dzień, mało słońca, depresja, myśli samobójcze to i ludzie miewają wypadki a co niektórzy piszą głupoty, za co serdecznie przepraszam. :D
jojas
Stały Bywalec
 
Posty: 1362
Zdjęcia: 837
Dołączył(a): 15 maja 2010, o 01:00
Lokalizacja: Ostrołeka
Podziękował: 109
Otrzymał podziękowań: 457

Postprzez lostpearl » 16 gru 2010, o 23:57

Czwartek 16 grudnia 2010r.
Ślisko. Zimno, mimo nowego nabytku skarpetowego. Kalafior zsuwał się na oczy. Upadki 3. Jeden prawie pod koła ciężarowego. Gdybym była sangwinikiem, napisałabym, że obiłam mu zderzak, ale jestem choleryko-melancholem, napiszę więc: CHOLERA BAŁAM SIĘ dziś jechać. Netka śmigała przede mną po lodowej szklance, a ja zachowawczo zaliczałam pobocze i mniej zachowawczo - upadki.
Jednak rower Mistrzunia, to nie moja cienkokółka nieprzyczepna! Ach! jak mi brakowało tej masywności, przyczepności i męskiej pewności.
No, to pobiadoliłam! Teraz plusy:
1. Ładnie ośnieżony las i zjazdy z górki i pod, w Kamiance.
2. Piękna, bezsiniakowa, technika upadku.
3. Doskonalenie techniki utrzymania się na rowerze jadącym niemalże w śnieżnej rynnie - Netka wciągnęła mnie na wał.
4. Miłe towarzystwo.

Nie wiem ile kilometrów, ale niewiele poza Lipiankę wyjechałyśmy. Zawrócił nas czas ścigający Netkę przed pracą.
Avatar użytkownika
lostpearl
-#OCT
 
Posty: 560
Zdjęcia: 17
Dołączył(a): 28 sie 2010, o 09:59
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 52
Otrzymał podziękowań: 66

Postprzez Toki » 17 gru 2010, o 01:28

Czwartek (16.12.2010)

Po długiej przerwie dwutygodniowej spowodowanej między innymi pogodą jak i nawałem różnych spraw, mogłem wreszcie wrócić na ścieżkę biegową. Dystans to troszkę ponad 15km, jednak nie mierzyłem czasu. Mile zaskoczyło mnie, że nawet po 22 spotkałem innego biegacza :D
Muszę napisać, że po takiej przerwie biegało się po prostu rewelacyjnie. Autentycznie czułem się jakbym odżył :cool: bo już myślałem, że zapadam w sen zimowy.

Sobota (18.12.2010)

Dosyć spokojnie, 14km zrobione, nikogo nie spotkałem niestety po drodze. Troszkę napadało świeżego śniegu i na początku na łydkach czułem, ale zaraz się rozgrzały i było spoko.
Toki
Bywalec
 
Posty: 60
Dołączył(a): 23 paź 2010, o 17:34
Lokalizacja: Oka
Podziękował: 10
Otrzymał podziękowań: 10

Następna strona

Powrót do Inne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości