Rowerowa Ostrołęka Strona Główna


 
   
 
Poprzedni temat «» Następny temat
Autor Wiadomość
Wycieczka niedzielna
Panzerjager44 



Rower: Giant TCR Advanced
Wiek: 34
Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 1139
Pochwały: 143/260
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-27, 13:25   Wycieczka niedzielna

W niedzielę 29 stycznia 2012 jedziemy na mała zimową wycieczkę.
Wyjeżdżamy z Pl. Bema o godzinie 10.00
Jedziemy wałem do Dzbenina potem lasem do Kamianki i z powrotem wzdłuż Narwii do Dzbenina, a potem znów wałem na Pl. Bema
Poglądowa mapa:


Dystans ok 30-35 km

Ubierzcie się ciepło. Można też wziąć termos z czymś ciepłym,

Do zobaczenia w niedzielę.
_________________
Life is too short to ride a shit bike
Pochwal autora tego posta
 
 
Wojtek 
Stały Bywalec


Rower: kross a8
Wiek: 31
Dołączył: 07 Lip 2010
Posty: 676
Pochwały: 132/426
Skąd: czerwin
Wysłany: 2012-01-28, 12:54   

ja nie dam rady
_________________
if you always do what you have always done,
you will always get what you always got.
Pochwal autora tego posta
 
 
 
Panzerjager44 



Rower: Giant TCR Advanced
Wiek: 34
Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 1139
Pochwały: 143/260
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-28, 13:47   

Przepraszam wszystkich, ale się rozchorowałem. Także jutro mnie nie będzie. Do zobaczenia na następnej wycieczce.
_________________
Life is too short to ride a shit bike
Pochwal autora tego posta
 
 
karolbiegacz 



Rower: za 500zł
Wiek: 52
Dołączył: 28 Lis 2009
Posty: 4635
Pochwały: 813/2102
Skąd: Czarnowiec
Wysłany: 2012-01-28, 18:19   

życzę przyjemnego odmrażania stóp :)
_________________
http://picasaweb.google.pl/karolbiegacz
http://maratonypolskie.pl...on=13&code=2654
http://www.cyklopedia.maz...stastartowa&k=A
MARATON to 42km i 195m - pozdrawiam :)
Pochwal autora tego posta
 
 
 
karolbiegacz 



Rower: za 500zł
Wiek: 52
Dołączył: 28 Lis 2009
Posty: 4635
Pochwały: 813/2102
Skąd: Czarnowiec
Wysłany: 2012-01-30, 06:46   

No "wycieczkowicze" niedzielni opisujcie co kto sobie odmroził ? :)
_________________
http://picasaweb.google.pl/karolbiegacz
http://maratonypolskie.pl...on=13&code=2654
http://www.cyklopedia.maz...stastartowa&k=A
MARATON to 42km i 195m - pozdrawiam :)
Pochwal autora tego posta
 
 
 
lostpearl 



Rower: mam
Dołączyła: 28 Sie 2010
Posty: 454
Pochwały: 66/52
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-30, 08:02   

Nikt niczego sobie nie odmroził, chociaż nie wiem jakim cudem? Niektórzy mieli tylko 1 parę letnich skarpetek i twierdzili, że jest im WYSTARCZAJĄCO ciepło!

Pogoda była piękna, więc pokręciliśmy się po okolicy od 11.00 do ok. 14.00.
Był las, lodowisko-rozlewisko, stary wiąz ze starą, jazda nie na tandemie w tandemie, super-lekarstwo wskrzeszające Panzera; jeden normalny, który nie wlazł na drzewo, bo w wyniku ewolucji kiedyś tam jego przodek z drzewa zlazł; był 1 upadek z kultury i kilka z chęci zaszpanowania (chociaż ten co na drzewo nie wlazł twierdził, że szpanowanie było raczej miękkie).

Zmarzłam tylko ja. Do następnej wycieczki!
Pochwal autora tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Pochwalono 1 razy:
Panzerjager44
Pijący_mleko 
Stały Bywalec


Rower: Kross - rowery trzy
Dołączył: 05 Cze 2009
Posty: 4588
Pochwały: 2206/1359
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-30, 08:37   

Tak mnie rozłożyło ze od późnego popołudnia w czwartek nie zajrzałem na neta.
Może to i dobrze,
bo jak bym wiedział o takiej imprezie, to i rozsądek zjednoczony z gorączką nie zatrzymałby mnie pod pierzyną :cool:
_________________
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Pochwal autora tego posta
 
 
karolbiegacz 



Rower: za 500zł
Wiek: 52
Dołączył: 28 Lis 2009
Posty: 4635
Pochwały: 813/2102
Skąd: Czarnowiec
Wysłany: 2012-01-30, 12:07   

lostpearl napisał/a:
Nikt niczego sobie nie odmroził,


to dobrze - to dobrze :)
_________________
http://picasaweb.google.pl/karolbiegacz
http://maratonypolskie.pl...on=13&code=2654
http://www.cyklopedia.maz...stastartowa&k=A
MARATON to 42km i 195m - pozdrawiam :)
Pochwal autora tego posta
 
 
 
Panzerjager44 



Rower: Giant TCR Advanced
Wiek: 34
Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 1139
Pochwały: 143/260
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-30, 14:13   

Wycieczka bardzo udana. Dla mnie szaleństwa na zamarzniętym rozlewisku Narwii w promieniach styczniowego słońca, były po prostu świetne. Dawno się tak dobrze nie bawiłem na rowerze. Dobrze, że zostałem wyciągnięty z domu za pomocą cudownych środków Jojasa ;)
_________________
Life is too short to ride a shit bike
Pochwal autora tego posta
 
 
Pijący_mleko 
Stały Bywalec


Rower: Kross - rowery trzy
Dołączył: 05 Cze 2009
Posty: 4588
Pochwały: 2206/1359
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-30, 14:16   

Skąpa relacja.
Mogłeś ją skopiować z miejsca gdzie więcej się natrudziłeś :P
_________________
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Pochwal autora tego posta
 
 
Panzerjager44 



Rower: Giant TCR Advanced
Wiek: 34
Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 1139
Pochwały: 143/260
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-30, 14:29   

czekaj jeszcze ją rozbuduje i wtedy tu umieszczę :)
_________________
Life is too short to ride a shit bike
Pochwal autora tego posta
 
 
Pijący_mleko 
Stały Bywalec


Rower: Kross - rowery trzy
Dołączył: 05 Cze 2009
Posty: 4588
Pochwały: 2206/1359
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-30, 14:52   

Oczywiście czekam jeszcze na nadrzewne zdjęcia.
Jak nie Masz to naszkicuj :D
_________________
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Pochwal autora tego posta
 
 
Panzerjager44 



Rower: Giant TCR Advanced
Wiek: 34
Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 1139
Pochwały: 143/260
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-01-30, 14:54   

W sobotę wszystko zapowiadało, że jednak w niedzielę na wycieczkę nie pojadę. Bolące gardło, głowa i ogólnie kiepskie samopoczucie nie rokowały najlepiej. Z wieczora poczułem się lepiej, ale nadal nic niem planowałem.
Rano zdążyłem się ledwo przeciągnąć po wstaniu z łóżka, a tu pod moja bramką jakiś typ grzebie przy zamku.
Typ z rowerem. Hmmm coś było na rzeczy.
Ziewnąłem, jako że było to bladym świtem tuż po godzinie 10.00 i niespiesznie wciągnąłem kurtkę. Gdy wyszedłem słońce pięknie pacnęło mnie w gębę. Piękny dzień - mruknąłem z lubością. Gdy wypoziomowałem jako tako wzrok w kierunku furtki zobaczyłem, że niedoszłym włamywaczem był nie kto inny tylko Jojas. Ha! Znaczy chyba pojeżdżę! Okazało się, że Jojas jak na człowieka doświadczonego przystało wiedział co najlepiej wpływa na poprawienie samopoczucia. Innymi słowy nie przybył z pustymi rękoma !
W miarę szybko z Iwonką doprowadziliśmy się do stanu nazywanego: jestem gotowy już jechać i po jakiś 20 minutach wytaszczyliśmy nasze wehikuły by ruszyć w drogę.
Iwona z Jojasem depnęli na pedały i po 3 sekundach zniknęli za rogiem. Zamknąłem furtkę, wciągnąłem rękawice i też depnąłem. Ale... Nogi zakręciły porządnego młynka, a ja dalej tkwiłem w tym samym miejscu. Co jest K..wa zakląłem. I słusznie. Za rowerem wlókł się po śniegu zerwany łańcuch. Czyżbym miał siedzieć w domu ?
Niedoczekanie. Ściągnąłem rękawice, szybko sforsowałem furtkę i drzwi wejściowe. Miałem już genialny w swej prostocie plan. Było tylko jedno małe ale, właściwie to dwa Primo kolarka była od wypadku niesprawna gdyż iż miała scentrowane niemiłosiernie tylne kolo, secundo kolarka na cienkich laczkach nie jest najlepszym narzędziem do popyrzania po śniegu i lodzie. jeden rzut oka wystarczył by stwierdzić, że tylne koło kręci się jako tako i nie wadzi o żadne elementy roweru. OK. tylny hamulec nie jest w końcu aż tak potrzebny. Więc jadę. w międzyczasie wróciła Iwona z Jojasem nieco zdziwieni że po zerknięciu przez ramię nie ma mnie na horyzoncie. Teraz ruszyliśmy we trójkę. Kolarka szła miodnie, chociaż troche wkurzały mnie cholernie nisko opuszczone klamki. Kolarki to maja upodobania, ehhh.... Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi... itd.
Wskoczyliśmy na ośnieżony wał przeciwpowodziowy i ruszyliśmy w stronę Dzbenina.
Jechałem trzymając nieco dystansu od pogadujących Jojasa i Lostpearl. Oni gadali, a ja bacznie trzymałem pion bo jakoś nie chciało mi się wierzyć w tą niezwykłą przyczepność tak dupnych opon.
W Dzbeninie skręciliśmy w las. Co prawda nie tak mocno jak chciałem ale dobry i brzeg lasu. Tym razem to ja z Jojasem goniliśmy we dwóch pomykającą przed nami Lost. Dognaliśmy ja w Korczakach. Jojasowi zamarzyło się tu dotarcie do jakiegoś bardzo konkretnego punktu, coby wycieczka wyglądała porządnie. Mykneliśmy więc dalej do Kamianki z planem by nawrót zrobić przy kościele.
Lościk naciskał nas na to by pojechać jeszcze trochę lasem. Na próbę skręciliśmy w stronę Narwii. Droga okazała się idealna do jazdy. Dobrnęliśmy nią nad sam brzeg rzeki. A tu coś pięknego ! Spore rozlewisko w zakolu Narwii pięknie zamarznięte. Dla mnie właściwie odowisko. Cud miejsce by pośmigać na łyżwach pomyślałem. Na rowerze też może być ciekawie, to tez pomyślałem. Ha! Fajnie ! :rotfl:
Zarzuciłem rower na ramię i tak uzbrojony ruszyłem dzielnie przez krzaczory by dostać się na lód. Z lewej przedzierał się Jojas uzbrojony w aparat i Lost uzbrojona w uśmiech. Gdy stanęliśmy na środku u wszystkich zawitał banan na ustach, chociaż co do Jojasa nie jestem pewien ;) Było cudownie. Staliśmy skąpani słońcem, czując przyjemne ciepełko. Wokół biało i cicho. Miodzio. Dla takich chwil warto by i sto kilometrów jechać, a tu takie miejsce pod samym nosem. Ja z radości zacząłem wywijać na rowerze , Jojas strzelać fotki a Lost kręcić się z miejsca na Trochę się powygłupialiśmy, pogadaliśmy i ruszyliśmy dalej. :)
W miejscu gdzie dawniej była Kamianka zahaczylismy o fajne drzewko (mądrale mówią, że cis czy cuś takiego). Ja z Lost zahaczylismy dosłownie bo nie mogąc sobie odmówić tej przyjemności wdrapaliśmy się na nie. Jojas dystyngowanie pozostał na dole z aparatem . Po zsadzeniu tyłków z konarów czas było wracać. Droga powrotna minęła szybko. Tylko Jojas ustępując szarmancko miejsca na drodze kobiecie cmoknął się z asfaltem. I to tyle.
Oby więcej takich wypadów, Zima na rowerze jest FAJNA ! O!

interpunkcje i ortografie przepraszam serdecznie za powyższe - Przemek

Jojasu daj jakieś zdjęcia !!!
_________________
Life is too short to ride a shit bike
Pochwal autora tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Pochwalono 3 razy:
Pijący_mleko, jojas, lostpearl
jojas 
Stały Bywalec

Rower: czerwony, zielony, bordowy
Wiek: 58
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1079
Pochwały: 457/109
Skąd: Ostrołeka
Wysłany: 2012-01-31, 19:53   

Właściwie to mój przednik napisał prawdę, samom prawdę a właściwie to Gów.oprwadę. Bo prawda wyglądała tak.
Ciekawe ilu „mądrusiów” zjawi się na pl. Bema? Pytanie to nurtowało mnie już w trakcie porannego (6:00) spacerku z czworonogiem. Pancer wczoraj obwieścił na forum, że chory jest co pewnie jest tak zgodne z prawdą jak to, że ZUS pragnie mojego dobra i myśli o mojej szczęśliwej przyszłości. A może faktycznie niedobrze z nim, pomyślałem i zrobiło mi się troszeczkę głupio, ale tylko troszeczkę. Człowiek to jednak głupie stworzenie, ciekawskie, pełne współczucia i troski o innych, dlatego po kościółku: ciepłe galoty na tyłek, niezbędne wyposażenie do kuferka i już gnam na miejsce zbiórki.
9:57 – po placu Bema jeździ jakiś świr na rowerze – szt. 1;
10:00 - po placu Bema jeździ jakiś świr na rowerze – szt. 1;
10:03 - po placu Bema jeździ jakiś świr na rowerze – szt. 1;
ZAGADKA
Jaką ma ksywę ten osobnik? Za prawidłową odpowiedz nie przewiduję żadnych nagród. Nieee to był taki żarcik, oczywiście nagroda jest. Nagrodą jest możliwość rozwoju zdolności manualnych nabytych przy czyszczeniu mojego roweru po sezonie zimowym.
Dość dygresji, wracajmy do głównego wątku.
Fajnie pomyślałem sobie cykliści ostrołęccy, to nie żadne głupole i są świadomi, że w zimę to na sanki, kulig, łyżwy lub na Bahama. Jednak skoro nici z wycieczki to wracając do domu po drodze odwiedzę Pancera i dam mu lekarstwo, które specjalnie dla niego przygotowałem. Jestem już na miejscu. furtka zamknięta. Wyjechał gdzieś albo co gorsza zachorował. Pewnie na lenia. Jednak raczej śpi. Pogmeram przy furtce cud scyzorykiem i wlezę.
próba nr 1-nieudana;
próba nr2 –nieudana;
próba nr 12 – a na filmie to tak łatwo wyglądało, a w realu nieudana;
próba nr – 22 VICTORIA. Ktoś otworzył drzwi wejściowe.
- Poczekaj Jojas zaraz otworzę – rzekł Pancer.
Kurcze ale posiadam cudowne lekarstwo jeszcze nawet o nim nie wspomniałem a Pancer już mówi, że mu lepiej. Co to będzie gdy zacznie się nim kurować? Zapomniałem dodać, że gdzieś w tle snuła się ledwie wyczuwalnie Perełka. Jakaś taka zagubiona, ostatecznie było przed południem. Faktem jest, że się poczuła i dzięki temu wypiłem druga tego dnia kawę. Niestety była na antybiotykach (Perełka nie kawa) i nie mogła się uraczyć cud lekarstwem przeciwieństwie do nas. Suma sumarum Pancer wyciągnął nas tzn. Perełke i mnie na przejażdżkę. Trudno, słońce świeci, wiatru brak, temperatura znośna, cztery litery na siodełka i w drogę. Jadę sobie prowadząc kulturalnom konwersację z Perełką i ani się spostrzegłem, że Pancer gdzieś się zawieruszył. Musiałem mieć głupią minę bo na rowerze jeszcze nigdy w życiu nie udało mi się zgubić Pancera (odwrotnie to standard). Wracamy się, bo przecież nie zostawimy go na pastwę … no właściwie to nie widzieliśmy czego, ale na pewno niczego dobrego.
To co się stało jest wprost nie do uwierzenia. :szok: Po spożyciu cud lekarstwa Pancer dostał takiego powera, co tam Powera super turbo POWERA że jak depnoł po pedałach to zerwał łańcuch. Cud nad cuda bo powszechnie wiadomo, że o sprzęt to on dba i żadnego badziewnego łańcucha by nie założył tylko taki prima sort. Ale nie oszukujmy się dobre lekarstwo czyni cuda. W końcu jednak wyruszyliśmy na wyprawę, powolutku, bez pośpiechu można powiedzieć wybitnie rekreacyjna przejażdżka. Gdy ujrzeliśmy

taki obrazek

to nawet do nas dotarło, że nasze zachowanie mieści się w normach powszechnie przyjętych.
Trasa łatwa lekka i przyjemna


z elementami ciekawostek (co prawda mało atrakcyjnych) przyrodniczych.

Jednak najbardziej nam się podobało na starorzeczu. Piękne słoneczko, ciepło, brak wiatru i możliwość uprawiania ekstremalnych sportów np.
wiewźórkowanie

zapasy na lodzie


Zdjęcie osunięto z powodu nieobyczajnych treści ;)

jazda parami na lodzie

łapanie zagubionej Perełki

łapanie równowagi na lodzie



A potem była droga powrotna. Właściwie to bez specjalnych atrakcji. Co prawda raz efektownie glebowałem na asfalcie ale to dla mnie żadna atrakcja, być może Perełka i Pancer uważają inaczej ale Oni jak zwykle się mylą.
I tak to było naprawde :D
PS te drzewko to wiąz szypułkowy :D
Ostatnio zmieniony przez jojas 2012-02-01, 17:15, w całości zmieniany 1 raz  
Pochwal autora tego posta
 
 
Więcej szczegółów
Pochwalono 5 razy:
Panzerjager44, Pijący_mleko, Marqs, lostpearl, Wojtek
karolbiegacz 



Rower: za 500zł
Wiek: 52
Dołączył: 28 Lis 2009
Posty: 4635
Pochwały: 813/2102
Skąd: Czarnowiec
Wysłany: 2012-02-01, 06:42   

Ładne drzewo - jeśli rośnie w mojej gminie to i tak je wytną :(
_________________
http://picasaweb.google.pl/karolbiegacz
http://maratonypolskie.pl...on=13&code=2654
http://www.cyklopedia.maz...stastartowa&k=A
MARATON to 42km i 195m - pozdrawiam :)
Pochwal autora tego posta
 
 
 
Pijący_mleko 
Stały Bywalec


Rower: Kross - rowery trzy
Dołączył: 05 Cze 2009
Posty: 4588
Pochwały: 2206/1359
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-02-01, 13:36   

Jak zwykle :P ... jakoś trudno oduczyć tego rowerzystę i przekonać go ze rower służy do jazdy




Jako "ekooszołom " jestem przeciwko łażeniu po pomnikach przyrody :zly:




Już wiem do czego służą kaski ;)




Akrobacje i to na pożyczonym rowerze :zdziwko:




Zrobić takie zdjęcie, to nie w stylu jojas'a ... pomyślałem ... a ten punkt na niebie bez zbliżenia to słaby argument ;)
_________________
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Pochwal autora tego posta
 
 
krulik25 



Rower: Oscar i Kross Level A6
Wiek: 30
Dołączył: 16 Lip 2009
Posty: 212
Pochwały: 72/86
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-02-01, 14:01   

ja równiez jestem przeciwny chodzeniu po drzewach

_________________
Pochwal autora tego posta
 
 
jojas 
Stały Bywalec

Rower: czerwony, zielony, bordowy
Wiek: 58
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 1079
Pochwały: 457/109
Skąd: Ostrołeka
Wysłany: 2012-02-01, 17:11   

Pijący_mleko napisał/a:
Jak zwykle :P ... jakoś trudno oduczyć tego rowerzystę i przekonać go ze rower służy do jazdy
Zrobić takie zdjęcie, to nie w stylu jojas'a ... pomyślałem ... a ten punkt na niebie bez zbliżenia to słaby argument ;)

O co chodzi? Sam słyszałem jak Pancer zarzucił rower na ramię i rzekł "no to jazda", czyli jazda była ;)
To nie jest słaby argument tylko test na spostrzegawczość :D
A po drzewach to każdy normalny Kurp uwielbia chodzić. :P A jak pozyskiwano onegdaj miód?
Pochwal autora tego posta
 
 
lostpearl 



Rower: mam
Dołączyła: 28 Sie 2010
Posty: 454
Pochwały: 66/52
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 2012-02-01, 21:39   

Pomniki przyzwyczajone są, że się na nie wchodzi i fotki pstryka. Poza tym co z Was (kruliku i chlip_mliku) za ekolodzy? Mrówka po drzewie może łazić bezkarnie, kornik może je wpierniczać, huba może na nim sępić, ptak może na nie sr.ć, a ja nie mogę swoim wdzięcznym życiem w zachwycie na nie się wspiąć? Czy uważacie, że jestem gorsza od mrówki, czy innego szpaka?

Poza tym myślę, że przymocowanie NIENATURALNEJ etykietki drzewu na jakiś czas "na stłle" - bardziej narusza jego życie wewnętrzno-zewnętrzne niż mój glan, z którego jojas śmiał się naśmiewać.

Gdyby powyższe argumenty nie wybiły z głowy GŁUPICH przytyczek :P , to niech Wam ekolodzy będzie wiadomo, że mentor powiedział, że drzewo się nie obrazi i fakt - raczej nie wyglądało na obrażone, raczej obnażone. Obrazić to by się mogło, gdyby usłyszało jak do kiczu porównał je jojas - acz było to zapewne w dobrej wierze, a śmiem nawet twierdzić, że był to jedyny w swoim rodzaju komplement :)

Także kruliku i chlip_mliku - drzewu poświęciłam tyle uwagi, że czuję sie przez nie niemal zaadoptowana, czyli w sumie jestem z nim po rodzinie, czyli miałam prawo w nim, na nim być i szukać trzech punktów oparcia.
Pochwal autora tego posta
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
 
   

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Qbs. Template theme based on Unofficial modifications.
Rowerowaostroleka.pl używa plików cookies.

statystyka