Bezpieczeństwo podczas wspólnych wycieczek

Powrót do Inne



Postprzez SamaRama » 29 cze 2012, o 13:54

A może podyskutujemy nieco, o bezpieczeństwie naszych przejażdżek? Jazda w grupie daje dużo radości, ale jest też druga strona medalu. Na wczorajszej przejażdżce, nie miałem okazji zaobserwować, to tak wkurzyło kierowcę osobówki. Na pewno nie upoważnia go to zablokowania pobocza, po którym jechaliśmy. Swoją drogą, ma facet szczęście, że nie zaliczył przyspieszonego kursu, drogowego savoir-vivre oraz mandatu za kozaczenie na drodze. Poza tym, na koniec popisu ledwie tylko uniknął uderzenia w inny samochód, kiedy ze zrywem odjeżdżał.
Niezbyt miłe zdarzenie. :mad:
Warto było by porozmawiać o technicznych szczegółach, takich jak choćby jazda po nieszczęsnych poboczach, na których z konieczności ludzie jeżdżą w obu kierunkach.
Rzecz jasna na publicznym forum nie będziemy pisać kto i co, lecz chyba temat dojrzał do poważnego przedyskutowania.
Avatar użytkownika
SamaRama
Stały Bywalec
 
Posty: 139
Dołączył(a): 10 cze 2011, o 09:23
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 58
Otrzymał podziękowań: 33

Postprzez jojas » 30 cze 2012, o 07:41

SamaRama napisał(a):A może podyskutujemy nieco, o bezpieczeństwie naszych przejażdżek? Jazda w grupie daje dużo radości, ale jest też druga strona medalu. Na wczorajszej przejażdżce, nie miałem okazji zaobserwować, to tak wkurzyło kierowcę osobówki. Na pewno nie upoważnia go to zablokowania pobocza, po którym jechaliśmy. Swoją drogą, ma facet szczęście, że nie zaliczył przyspieszonego kursu, drogowego savoir-vivre oraz mandatu za kozaczenie na drodze. Poza tym, na koniec popisu ledwie tylko uniknął uderzenia w inny samochód, kiedy ze zrywem odjeżdżał.
Niezbyt miłe zdarzenie. :mad:
Warto było by porozmawiać o technicznych szczegółach, takich jak choćby jazda po nieszczęsnych poboczach, na których z konieczności ludzie jeżdżą w obu kierunkach.
Rzecz jasna na publicznym forum nie będziemy pisać kto i co, lecz chyba temat dojrzał do poważnego przedyskutowania.

Jako człek miłujący pokój i niosący w zębach gałązkę piwną przepraszam oliwną proponuje zaopatrzyć się w metalowe retro pompki. :) (brak kawy)
jojas
Stały Bywalec
 
Posty: 1362
Zdjęcia: 837
Dołączył(a): 15 maja 2010, o 01:00
Lokalizacja: Ostrołeka
Podziękował: 109
Otrzymał podziękowań: 457

Postprzez adm » 30 cze 2012, o 18:25

SamaRama napisał(a):A może podyskutujemy nieco, o bezpieczeństwie naszych przejażdżek? Jazda w grupie daje dużo radości, ale jest też druga strona medalu. Na wczorajszej przejażdżce, nie miałem okazji zaobserwować, to tak wkurzyło kierowcę osobówki.

Myślę, że kierowcą osobówki w tym przypadku nie ma co się przejmować, po prostu na siłę szukał zaczepki (co niestety czasem się zdarza). Sytuacja była taka, że przed nami poboczem jechał wolno jakiś rowerzysta. Zjechaliśmy więc na jezdnię, aby go wyprzedzić. Za nami powoli jechał samochód. Obserwując sytuację w lusterku, kierowca jechał powoli i spokojnie, tak jakby spokojnie czekał aż dokończymy wyprzedzanie. W pewnym momencie znudziło mu się czekanie i postanowił zacząć nas poganiać klaksonem i dziwną gestykulacją ;). Na koniec nas wyprzedził i postanowił nas "pouczyć" jak powinniśmy jeździć (a w zasadzie, że nie powinniśmy w ogóle jeździć, bo mu przeszkadzamy).


Ogólnie co do bezpieczeństwa podczas naszych przejażdżek, to nie jest chyba najgorzej ;). Nie wymuszamy pierwszeństwa, na wąskich drogach robimy miejsce i dajemy się wyprzedzić, sygnalizujemy manewry (szczególnie te poważniejsze ;)), itp. Aczkolwiek należy pamiętać, że nasze wycieczki nie są zorganizowanym i zabezpieczonym przejazdem, tylko przejażdżką grupy znajomych. Każdy uczestnik jedzie na własną odpowiedzialność i musi dbać o swoje bezpieczeństwo, dlatego wymagana jest znajomość przynajmniej podstawowych przepisów ruchu drogowego.
+++
Avatar użytkownika
adm
Administrator
 
Posty: 393
Zdjęcia: 270
Dołączył(a): 16 sie 2008, o 19:41
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 158
Otrzymał podziękowań: 222
Rower: Kross Raven Steppen

Postprzez Khaav » 3 lip 2012, o 18:24

Tamten facet w samochodzie to był po prostu jakiś burak i tyle ;)
a co do bezpieczeństwa to i tak jechaliśmy bardziej bezpiecznie niż ja jezdze sam .... ;P
Nie przekraczaliśmy prędkości na zakrętach itp ...

Mi kiedyś nawet Policja dawała na ten temat pouczenie jak wyjeźdzałem na trase z kadzidła ;(


A co do sygnalizacji też macie super chociaż czasem mało widoczna :| tzw trzeba mieć czasem oczy dookoła głowy ale idzie przeżyć ;)
Khaav
-#KK24h
 
Posty: 516
Dołączył(a): 21 maja 2012, o 19:56
Lokalizacja: Kadzidło
Podziękował: 16
Otrzymał podziękowań: 79

Postprzez jojas » 3 lip 2012, o 18:31

To co w czwartek ćwiczymy bezpieczna jazdę? :)
jojas
Stały Bywalec
 
Posty: 1362
Zdjęcia: 837
Dołączył(a): 15 maja 2010, o 01:00
Lokalizacja: Ostrołeka
Podziękował: 109
Otrzymał podziękowań: 457

Postprzez SamaRama » 3 lip 2012, o 19:22

Zwracam się z pytaniem do starszych stażem forumowiczów, czy taki młotek bezpieczeństwa może poprawić bezpieczeństwo przejażdżek rowerowych :?: Jak się domyślam, mocuje się go do ramy, na rzepy albo na śrubki, w miejsce koszyka na bidon :?:
Obrazek
:D
Avatar użytkownika
SamaRama
Stały Bywalec
 
Posty: 139
Dołączył(a): 10 cze 2011, o 09:23
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 58
Otrzymał podziękowań: 33

Postprzez Dyżurna Blondi » 4 lip 2012, o 12:17

Tak. Bardzo doceniane urządzenie dla warszawskiego rowerzysty. Między innymi podczas zamykania "masy krytycznej" w centrum Warszawy. Przecież to ci na końcu dźwigają wszelkie laury*
*czytaj: bukiety, wińce, kwiatki i wszelkie inne temuż podobne WIĄZANKI. :)
Na ten moment mam bardzo duże zaległości za które przepraszam ale jak tylko wrócę to nadgonię.
Avatar użytkownika
Dyżurna Blondi
Stały Bywalec
 
Posty: 684
Zdjęcia: 4
Dołączył(a): 4 kwi 2012, o 00:08
Lokalizacja: WWL
Podziękował: 74
Otrzymał podziękowań: 168

Postprzez SamaRama » 4 lip 2012, o 15:52

Trzeba będzie mieć na uwadze ten sprzęt ;)
A tak na poważnie, to warto pomyśleć o ochronie przed kundlami, które czekają na wsiach, w otwartych bramach, na samotnych rowerzystów.
Na wsi nuda. Nic się nie dzieje. Siedzimy. Nic się nie dzieje. Siedzimy... (cytaty z M. Stuhra)
Aż tu nagle... frajer na rowerze.
Według mnie idealny do obrony przed kundlami, byłby pistolet hukowy (straszak). Niestety, w naszym kraju, możemy legalnie nabyć jedynie straszaki kal. 6 mm. Nie dość, że drogie, to jeszcze nie za głośne.
Następna opcja, to gaz pieprzowy. Niestety, żeby się obronić, trzeba nim trafić w atakującego kundla, co nie jest łatwe w czasie jazdy. Takie gazy mogą "psikać" albo cienkim strumieniem na sporą odległość, albo stożkowatą chmurą, lecz blisko. Nie wiadomo co lepsze.
Avatar użytkownika
SamaRama
Stały Bywalec
 
Posty: 139
Dołączył(a): 10 cze 2011, o 09:23
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 58
Otrzymał podziękowań: 33

Postprzez Pijący_mleko » 4 lip 2012, o 16:01

Co do odstraszania psów, to straszaki hukowe wybij sobie z głowy, bo huk działa na nerwy nie tylko psom.
Poza tym zdecydowana większość tych "nudzących" się psów atakuje tylko osoby które się boją ...
ale to temat rzeka i powinien się w tym temacie wypowiedzieć ekspert od tresury psów
Iść, ciągle iść, trafiać celnie
W zawianej piaskiem trawy ślad
Być sobą być niepodzielnie
Oczami dziecka mierzyć świat
Iść, ciągle iść w stronę słońca
W stronę słońca aż po horyzontu kres


Redaktor do moich postów by się przydał
Avatar użytkownika
Pijący_mleko
Moderator
 
Posty: 5040
Zdjęcia: 232
Dołączył(a): 5 cze 2009, o 15:57
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 1360
Otrzymał podziękowań: 2208

Postprzez SamaRama » 4 lip 2012, o 16:36

Piszesz jakbyś urwał się z jakiejś innej planety. To że pies goni tylko przestraszonego, to tzw "urban legend". Wszyscy powtarzają, a nikt nie wie dlaczego. Poza tym, jakie znaczenie ma czy jadący rowerem, boi się czy też nie. Jedzie drogą publiczną, a jakiś burek próbuje capnąć go za łydkę. Rozsądek podpowiada, żeby coś z tym zrobić, a nie odwoływać się do opinii ekspertów od tresury psów czy psich psychologów i obwiniać rowerzystów, że sami są sobie winni.
Najlepiej byłoby, żeby odpędzony pies miał nauczkę na przyszłość i jego niefrasobliwy właściciel również. Od paru lat w pewnej, wiecznie otwartej bramie, w Daniszewie, można spotkać agresywną "parę dyżurną" kundli. Nie wygląda na to, że ich właściciel czuje się w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za swoje psy.
Na tym forum staramy się propagować jazdę na rowerze. Ale czy mamy też mówić: "Nie jeździjcie przez Daniszewo albo przez jakąkolwiek wieś'? Albo: "Jeździjcie tylko w grupach, bo w stadzie, jednostka ma większe szanse."
Avatar użytkownika
SamaRama
Stały Bywalec
 
Posty: 139
Dołączył(a): 10 cze 2011, o 09:23
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 58
Otrzymał podziękowań: 33

Postprzez Dyżurna Blondi » 4 lip 2012, o 16:57

Psy nie robią tego specjalnie. jeśli robią to celowo to tylko dlatego że pilnują swojego kawałka drogi czy bramy.
Ale jeśli atakują rower z daleka to znaczy że się czegoś boją. Albo hałasu. Niestety rower skrzypią i piszczą i brzęczą a czasem takimi częstotliwościami że człowiek ich nie słyszy a pies tak. Taki odgłos bywa drażniący na układ nerwowy psa. Więc pan ze zaskrzypiałym rowerem po prostu się boi psa,który się boi hałasu.
Druga strona medalu to taka że pies boi się tego co widzi. Czyli coś machającego się. Torba, pasek i płaszcz, coś fruwającego z koszyka czy skrzynki. albo ruch nóg który przypomina bieganie. Dla psów biegnący człowiek jest czymś nienaturalnym i trzeba się mu przyjrzeć albo pro forma zabezpieczyć przed nim. Na wszelki wypadek nastraszyć.
Doskonała większość psów tylko podbiega i jeśli nie widzi reakcji ze strony intruza, spokojnie biegnie równo i odbiega wraz z zbliżającą się granicą terenu, na którym czuje się bezpiecznie. inne psy lubią się bawić i podbiegają do roweru po to by się ścignąć i w sekundzie odpadają.
W moim przypadku najczęściej pomaga zaobserwowanie z jakim impetem taki delikwent próbuje się zbliżyć.
Jeśli się powoli leniwie podnosi to wystarczy przestać pedałować. Obie nogi ustawić na jednej wysokości i przetoczyć się bezszmernie w miarę możliwości. Tym sposobem my jesteśmy cicho i nie ruchomo a on wtedy przestaje się interesować bo rowerzysta już nie hałasuje i nie kopie. Najczęściej wystarczy albo zwolnić albo nie zmieniać prędkości i nawet nie podchodzą.

Te najstraszniejsze naprawdę tylko straszą.
Im chodzi o sam rower a nie o nas. Boją się rowerów i to przed nimi planują się obronić.
Podbiegają do nas by nie atakować ale skontrolować sytuację i odbiegają a próbując się przed nimi bronić pogarszamy sytuacje bo on to odbiera za atak i ma podstawy by się bronić.

Biegną bardzo blisko i przyglądają się czasem ze szczekaniem a czasem bez. nie wywołując reakcji odpuszczają.
To coś w rodzaju pojedynku.
Tu silniejszym jest ten niewzruszony i co go nie jest w stanie wytrącić z równowagi.
Te upierdliwe tylko przedłużają proces a zdenerwowany człowiek zaczyna się bać i robi się nerwowy a to dopiero jest sygnał że coś może się niewłaściwego wydarzyć.
Ale muszę was pocieszyć.
Te najgorsze "gnidy" już dawno ktoś przed wami ubił szpadlem :)
Na ten moment mam bardzo duże zaległości za które przepraszam ale jak tylko wrócę to nadgonię.
Avatar użytkownika
Dyżurna Blondi
Stały Bywalec
 
Posty: 684
Zdjęcia: 4
Dołączył(a): 4 kwi 2012, o 00:08
Lokalizacja: WWL
Podziękował: 74
Otrzymał podziękowań: 168

Postprzez Dyżurna Blondi » 4 lip 2012, o 17:55

SamaRama napisał(a):Piszesz jakbyś urwał się z jakiejś innej planety. To że pies goni tylko przestraszonego, to tzw "urban legend". Wszyscy powtarzają, a nikt nie wie dlaczego.


Po to są tacy ludzie , właśnie fachowcy,którzy dzielą się wiedzą i doświadczeniami oraz edukacją społeczeństwa.

SamaRama napisał(a):... jakie znaczenie ma czy jadący rowerem, boi się czy też nie...
... a nie odwoływać się do opinii ekspertów od tresury psów czy psich psychologów i obwiniać rowerzystów, że sami są sobie winni...
...Najlepiej byłoby, żeby odpędzony pies miał nauczkę na przyszłość


Tacy"nieświadomi prawdy" starają się nie wyleczyć problem ale zaleczyć,do tego w jednej bramie,
z resztą tylko do następnego miotu albo cieczki kiedy coś następnego się wylęgnie lub przybłąka.

Fachowcy starają się rozwiązać problem definitywnie.

Ja mając wiedzę tę którą mam miałam problem tylko w z jednym przypadkiem agresji. Ale to było moje przewinienie bo nie powinnam była w ogóle odzywać się do psa.
Następnym razem tylko przy mnie z teatralnymi pokazówkami- przebiegł około kilometra i nawet nie zbliżył pyska na odległość pół metra.

Wiedzę można wykorzystać wszędzie. I w Daniszewie i obok. Ba...Mało tego! Wszak nie tylko mnie pod domem się sprawdza.


SamaRama napisał(a):...Najlepiej byłoby, żeby odpędzony pies miał nauczkę na przyszłość i jego niefrasobliwy właściciel również....
... Nie wygląda na to, że ich właściciel czuje się w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za swoje psy.


Tak. to prawda ale ja bym poparła tylko część wypowiadanego zdania:
Najlepiej byłoby żeby to niefrasobliwy właściciel miał nauczkę na przyszłość A nie nieupilnowany pies.

Są telefony komórkowe i numery "Dyżurne".
Za pogryzienie czy stwarzanie publicznego niebezpieczeństwa są mandaty.
Poza terenem zamieszkałym można już bać się o własnego, nie upilnowanego psa.
Już 200m od ogrodzenia może dostać śrutem nie tylko nasz pies, ale każdy kiedy jest bez nadzoru nie jest bezpieczny.
Tak stanowi prawo myśliwskie. Tu jest problem pański-bezpański. Takie wałęsające się na wsiach psy uważa się tylko za potencjalnie niebezpieczne bo tylko polujące na zwierzynę a nie wiadomo czy uciekł z posesji czy jest wolnym psem.a w tym przypadku to i zdziczałym.
Można ustrzelić śrutem obcego psa kiedy poluje na naszym wyłącznie terenie. Bezpański pies ma prawo przebywać gdzie chce. Można się skutecznie zabezpieczyć ale nie krwawo bronić. Świadomie się bronić należy nawet śrutem ale nie można tego propagować. Należy się zabezpieczyć przed takiego psa wizytami.

SamaRama napisał(a): Ale czy mamy też mówić: "Nie jeździjcie przez Daniszewo albo przez jakąkolwiek wieś'? Albo: "Jeździjcie tylko w grupach, bo w stadzie, jednostka ma większe szanse."


Tak. Tak należy mówić. Bo jeśli się boimy lub nie potrafimy poradzić w takiej sytuacji to chcielibyśmy o tym wiedzieć i mieć szansę się należycie się zabezpieczyć.
Co nie znaczy że potencjalnie siedzimy na kwadracie przed domem bo mamy pewność że tylko tam nic nas nie ruszy.
To znaczy że wiemy gdzie się tego spodziewać i nie musimy się stresować.
Przygotowani na takie sytuacje, nie będziemy mieli większego stresu niż trzeba.
Będziemy przygotowani a nie przestraszeni.
Co za tym idzie nie zachowamy się nieobliczalnie.
Na ten moment mam bardzo duże zaległości za które przepraszam ale jak tylko wrócę to nadgonię.
Avatar użytkownika
Dyżurna Blondi
Stały Bywalec
 
Posty: 684
Zdjęcia: 4
Dołączył(a): 4 kwi 2012, o 00:08
Lokalizacja: WWL
Podziękował: 74
Otrzymał podziękowań: 168

Postprzez SamaRama » 4 lip 2012, o 18:33

Blondi. Dużo napisałaś. Tylko co z tego wynika dla rowerzystów jadących przez wieś?
Rowerzystę guzik obchodzi psia psychologia i problemy wychowawcze. Na drodze publicznej, nie ma prawa znaleźć się pies bez opieki, a tym bardziej nie ma prawa atakować rowerzystów lub przechodniów.
Rowerzystę interesuje co zrobić gdy jednak taki pies wyskoczy na niego i jak wyjść z sytuacji obronną ręką.
Avatar użytkownika
SamaRama
Stały Bywalec
 
Posty: 139
Dołączył(a): 10 cze 2011, o 09:23
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 58
Otrzymał podziękowań: 33

Postprzez jojas » 4 lip 2012, o 18:36

Jeżeli kogoś ugryzł pies to jest sam sobie winny lub nastąpiło to na polecenia jego opiekuna. Raz w życiu ugryzł mnie pies (przez pomyłkę :D) gdy chciałem rozdzielić dwa walczące pieski. Jeżeli ktoś zada sobie trochę trudu to łatwo zauważy, że"mowa ciała" psa jest łatwo czytelna. Jeżeli ktoś ignoruje sygnały ostrzegawcze typu "uważaj to jest mój teren" i zachowuje się w ten sposób, że czworonóg interpretuje zachowanie cyklisty jako "jestem Wielki UbuDubu i zaraz zrobię z ciebie mokrą plamę" to trudno się dziwić, że może go to co nieco wkurzyć, a wtedy awantura gotowa :) . Sam pewnie w sytuacji gdyby mój pies Atos podszedłby zaciekawiony do rowerzysty i otrzymałby porcyjkę jakiegoś gazu pieprzowego lekko bym się wkurzył i co najmniej ..............
Konkluzja z tego taka ze należny myśleć. Proste ;)
jojas
Stały Bywalec
 
Posty: 1362
Zdjęcia: 837
Dołączył(a): 15 maja 2010, o 01:00
Lokalizacja: Ostrołeka
Podziękował: 109
Otrzymał podziękowań: 457

Postprzez Dyżurna Blondi » 4 lip 2012, o 18:53

SamaRama napisał(a):Blondi. Dużo napisałaś. Tylko co z tego wynika dla rowerzystów jadących przez wieś?


Właśnie. Dużo napisałam a to co napisałam w zupełności wystarczy na pokonanie dużej ilości przeciwności. A ilość informacji przekazana osobie,która ma problem i chce go rozwiązać jest wystarczająca na początek spokojnego podchodzenia do tematu.

SamaRama napisał(a):Rowerzystę guzik obchodzi psia psychologia i problemy wychowawcze.

Więc niech się buja i radzi sobie sam a nie marudzi wszem i dookoła jakie to pieski są wredne a właściciele buraki.

Na drodze publicznej, nie ma prawa znaleźć się pies bez opieki, jeśli jest czyjąś własnością, tym bardziej nie ma prawa atakować rowerzystów lub przechodniów jeśli pana ma obok. Jaki jest pies każdy widzi ale właściciel widzi psa jak jest tylko wtedy kiedy go widzi. Proste.
Prawda jest taka że bezpańskie psy raczej nie atakują bo one od początku naumiały się unikać problemów a rower jest rzeczą normalną. Z resztą nie wszystkie psy co szczekają na rowery, szczekają na wszystkie rowery. Na jeden położą"lachę" a drugi będą chciały przepędzić.

SamaRama napisał(a):Rowerzystę interesuje co zrobić gdy jednak taki pies wyskoczy na niego i jak wyjść z sytuacji obronną ręką.

Właśnie to wyżej napisałam. Ale napisałam też co zrobić żeby nie wyskoczył.

A dla nie zdecydowanych to polecam szybciej kręcić pedałami. Może burek nie dogoni...
Na ten moment mam bardzo duże zaległości za które przepraszam ale jak tylko wrócę to nadgonię.
Avatar użytkownika
Dyżurna Blondi
Stały Bywalec
 
Posty: 684
Zdjęcia: 4
Dołączył(a): 4 kwi 2012, o 00:08
Lokalizacja: WWL
Podziękował: 74
Otrzymał podziękowań: 168

Postprzez steve69 » 4 lip 2012, o 19:04

Na takie agresywne i durne pieski dobra jest pałka teleskopowa, tzw. "baton". Złożona zajmuje niewiele miejsca, rozkłada się ją jednym energicznym ruchem ręki.
Jak piesek dostanie ze dwa razy, to następnym razem pomyśli zanim wystartuje za rowerzystą.

Lubię zwierzęta, ale w momencie gdy bydle próbuje złapać zębami moją łydkę, to nie mam litości.
Avatar użytkownika
steve69
Stały Bywalec
 
Posty: 111
Zdjęcia: 6
Dołączył(a): 4 lip 2012, o 12:35
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 23
Otrzymał podziękowań: 56

Postprzez SamaRama » 4 lip 2012, o 19:13

Dyżurna Blondi napisał(a):A dla nie zdecydowanych to polecam szybciej kręcić pedałami. Może burek nie dogoni...

Powodzenia. :rotfl:
Avatar użytkownika
SamaRama
Stały Bywalec
 
Posty: 139
Dołączył(a): 10 cze 2011, o 09:23
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 58
Otrzymał podziękowań: 33

Postprzez Dyżurna Blondi » 4 lip 2012, o 19:24

Tak. powodzenia.
Zwłaszcza kiedy nie trafisz a wkurzony pies już nie będzie celował w pedały czy w koło ale faktycznie się zacznie odpłacać.
Na ten moment mam bardzo duże zaległości za które przepraszam ale jak tylko wrócę to nadgonię.
Avatar użytkownika
Dyżurna Blondi
Stały Bywalec
 
Posty: 684
Zdjęcia: 4
Dołączył(a): 4 kwi 2012, o 00:08
Lokalizacja: WWL
Podziękował: 74
Otrzymał podziękowań: 168

Postprzez jojas » 4 lip 2012, o 19:39

steve69 napisał(a):Na takie agresywne i durne pieski dobra jest pałka teleskopowa, tzw. "baton". Złożona zajmuje niewiele miejsca, rozkłada się ją jednym energicznym ruchem ręki.
Jak piesek dostanie ze dwa razy, to następnym razem pomyśli zanim wystartuje za rowerzystą.

Lubię zwierzęta, ale w momencie gdy bydle próbuje złapać zębami moją łydkę, to nie mam litości.

Proponuję żebyś w przypadku gdy na drodze stanie ci bezczelnie budynek staranował go. A co bezszczel mi tu będzie stawał na drodze przecież jestem Panem tego swiata. Proszę Cię przeczytaj to co napisałeś ze zrozumieniem. Zamiast zakatować pieska proponuje abyś wyruszył w podróż życia np. do Afryki i zastosował tę metodę wobec lwa, słonia lub innego milusia.
PS. Mam wrażenie że autora cytowanego postu cechuje agresywność i durnota lub jest młody i brak mu doświadczenia życiowego ;)
jojas
Stały Bywalec
 
Posty: 1362
Zdjęcia: 837
Dołączył(a): 15 maja 2010, o 01:00
Lokalizacja: Ostrołeka
Podziękował: 109
Otrzymał podziękowań: 457

Postprzez Panzerjager44 » 4 lip 2012, o 20:13

Tylko czekać kiedy ktoś powie o zakupie taczanki z ckm ...

CO do bezpieczeństwa to jest całkiem nieźle. Ja zauważyłem 3 podstawowe problemy:
1. niewskazywanie niebezpieczeństw za pomocą rąk przez czoło peletonu (dziury, omijanie pieszych itp). Z tyłu czasami niewiele widać i słychać.
2. niestosowanie się do przepisów przez rowerzystów (np ostatnio ktoś z nas jechał asfaltowym poboczem pod prąd natomiast grupa z drugiej strony)
3,. Hamowanie - powinno być jak najrzadziej i oczywiście najlepiej wcześniej sygnalizowane
Life is too short to ride a shit bike
Avatar użytkownika
Panzerjager44
-#OCT
 
Posty: 1357
Zdjęcia: 157
Dołączył(a): 4 lip 2009, o 18:06
Lokalizacja: Ostrołęka
Podziękował: 260
Otrzymał podziękowań: 143

Następna strona

Powrót do Inne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron