Postanowiłem opisać swoją dzisiejszą jazdę na rowerze - nie trening
.
Temperatura około 2-4 stopni poniżej zera, więc chłodno i oczywiście białe drogi, no miejscami było widać asfalt.
Na początku był asfalt - droga do Dzbenina - fajnie że została poszerzona, tylko szkoda że nie jest odśnieżana za tą ciągłą linią.
Potem już było tylko gorzej, prawie sam ubity śnieg, miejscami widoczne czarne plamy, ale już za Korczkami nic czarnego się nie pojawiało aż do Kamianki, gdzie znowu widoczne były przebłyski jezdni. Dotarłem do starej bazy wojskowej za Lipianką gdzie postanowiłem zawrócić - było zimno. Jazda w takich warunkach uczy jednego koncentracji, nie można szaleć przy omijaniu dziur na ostatnia chwilę bo wiadomo czym to grozi na śliskiej nawierzchni. Droga powrotna była jeszcze fajniejsza, ponieważ w Lipiance postanowiłem zjechać z szosy w las, gdzie było jeszcze fajniej. Totalnie biało, nie widać dziur i korzeni co wymusza jeszcze większą technikę jazdy - koncentrację na kierowaniu pojazdem
. Z lasu wyjechałem za Korczakami skąd szosą do domu, gdzie przez 30 minut ratowałem palce u nóg bo były jakoś tak nienaturalnie sztywne
. Ogólnie wycieczka udana i palce odratowane.
Może znajdzie się ktoś chętny do wspólnych wypraw po śniegu, bo samemu to trochę nudnawo miejscami
. Jakaś ta rowerowa Ostrołęka mało rowerowa. Ciekawe jaka będzie forma jak przyjdzie wiosna? - no chyba że trenażery poszły w ruch, ale to dopiero nuda na maksa.
Pozdrawiam i zapraszam jutro też jadę.




