Postanowiłem dziś sam się trochę przejechać w zimowych warunkach. Asfalt na głównych czarny, bez sniegu ani błocka więc jak na szosówkę nawet lepiej niż ok. Niestety spadek formy związany z jakąś infekcją trwa nadal (pulsometr wariuje, a i w dzień czuje się tak sobie). Więc aby się nie nadwyrężać to tylko 30 minut ot tak się przejechałem. W ramach przejażdżki po raz pierwszy użyłem "w boju" prezentu od Karola. Miał być dodatkowym wiatrochronem i przyznam, że się sprawdził, aż nadto. Było mi trochę przy gorąco.
Ja i prezent na zdjęciu:
Ciekawe co wy dostaniecie

Gratisowe prowadzenie peletonu pod wiatr pewnie, ale kto pierwszy ten lepszy jak mówią










).
)