jadąc w grupce ok.20 osób (chyba w połowie trasy),
wyjechaliśmy z lasu na lekko pochyłą drogę w dół (na grzbiecie pewnej górki), ale po chwili na lewo zauważyliśmy ładne górki i zjazdy(dość strome - bardzo ciekawe) i strzałkę "prosto" na drzewie między tymi górkami, a drogą po grzbiecie...
no i oczywiście fantazja poniosła - to my na te górki skręcamy - super pierwszy zjazd, błotko, lekki podjazd i z nowo super zjazd i znowu błotko...
ale nagle (po ok. 0,5km)zaczynamy wszyscy zwalniać, patrzeć po sobie i na nierozjeżdżone błotko, i po chwili razem podjęliśmy decyzję powrotu,że to jednak nie tu wiedzie trasa...
następnie gdy dojeżdżaliśmy spowrotem do głównej trasy przejeżdżający kolarze pytali nas: skąd my? gdzie wy? jak?, a my z śmiechem odpowiedaliśmy że skróciliśmy sobie trasę o 5 km, co nie zniesmaczyło nas utraconym czasem, wręcz przeciwnie umocniło, "skróconymi" kilometrami



