Po długich namowach
krulika25 zdecydowałem sie mu towarzyszyć w wypadzie do Augustowa.
krulik25 miał spore trudności z przekonaniem mnie do tej wyprawy, bo wszyscy którzy znają mój charakter wiedzą ze wolę jednak wygodnie leżakować przy książce, a poza tym chciałem jechać
z grupą AG do Mławy jako fotograf
Ruszyliśmy późno w piątek 20 sierpnia i na miejsce dotarliśmy po zmroku.
Po wykupieniu miejsca na polu biwakowym (trochę drogo) i po przygotowaniu noclegu ruszyliśmy pieszo na zwiady.
Już po kilkuset metrach zauważyliśmy na ścieżce zachęcający znak (zdjęcie zrobione następnego dnia).
[album]840[/album]
Znak ten zdecydował ze wybierzemy tę trasę jutro z rana.
W sobotę już 8:00 odpięliśmy rowery i ruszyliśmy do miasta po prowiant.
Jechaliśmy na południe ścieżką rowerową wzdłuż jeziora Necko a po kilku kilometrach skręciliśmy na miasto.
Po przekroczeniu kanału Bystry zauważyliśmy dobrze oznakowany szlak rowerowy, który w porywie postanowiliśmy sprawdzić.
Dotarliśmy prawie nad jezioro Sajno, kiedy zreflektowaliśmy sie ze mieliśmy jechać po prowiant na śniadanie.
Ten rowerowy falstart spowodował ze objechaliśmy prawie cały Augustów.
Na mieście rozpoczęliśmy poszukiwanie "Zielonego marketu" lub ewentualnie "Biedronki", gdy nie udało nam sie znaleźć tych atrakcji turystycznych zadowoliliśmy sie "Lidlem" i wróciliśmy na biwak.
[album]841[/album]
Po śniadaniu ruszyliśmy na północ i wschód szlakiem oznaczonym na mapach i przewodnikach jako zielony szlak rowerowy prowadzący leśnymi drogami.
Niestety nigdzie nie znaleźliśmy zielonych oznakowań, ale za to było dużo znaków niebieskich i żółtych, stwierdziliśmy ze wymieszanie tych kolorów daje właśnie kolor zielony i dlatego zdecydowaliśmy sie trzymać tych oznakowań.
Żwirowa pokryta "falą" droga rowerowa przez pierwszą godzinę nieźle dawała mi w kość, szczególnie ze mi dokuczała migrena po pierwszej nocy na biwaku.
Jadąc wg oznakowań oraz czasem na nosa gdy oznakowań brakowało objechaliśmy szerokim łukiem jeziora: Białe , Długie oraz Studzieniczne aby wyjechać nad kanał Augustowski na wschód od nich.
Zwróciliśmy nad śluzę Swoboda i tam przekroczyliśmy kanał.
Po przekroczeniu kanału wróciliśmy na leśne szlaki, a tam natrafiliśmy na wystawę artystyczną zatytułowaną " Rzeźba w lesie".
Przeanalizowaliśmy każdą rzeźbę i skierowaliśmy sie na zachód i dotarliśmy do Sanktuarium na wyspie w miejscowości Studzieniczna.
Mimo znaków ostrzegających ze jesteśmy nieodpowiednio ubrani (bo jednak strój kolarski podpadał pod zakazy) postanowiliśmy zwiedzić sanktuarium, staraliśmy sie nie uradzić żadnego pielgrzyma ale gdy zobaczyliśmy innego zwiedzającego który był ubrany tylko w kąpielówki a ręce miał zajęte piwem piwem i przytulaną skąpo ubraną dziewczyną uznaliśmy ze Nasz strój jest wręcz purytański.
W Studzienicznej zwiedziliśmy także plenerowe muzeum poświęcone leśnikom i ruszyliśmy na śluzę Przewieź.
[album]846[/album] [album]847[/album]
Tam udało mi sie otworzyć śluzę aby przepuścić prom wycieczkowy.
Wróciliśmy na leśne szlaki i po pewnym czasie zawróciliśmy na biwak aby zjeść obiad.
Po krótkim odpoczynku to ja musiałem namawiać nierozleniwionego
krulika25 na kolejną przejażdżkę.
Po południową porą ruszyliśmy na północ, wschodnią stroną doliny Rospuda i po 20 km dotarliśmy do Uroczyska Święte Miejsce
http://www.suwalszczyzna.com.pl/miejsca ... miejsc.htm koło jeziora Jałowego.
Następnie ruszyliśmy w drogę powrotną ale zachodnią stroną doliny Rospuda.
Droga zaczęła sie ciekawie bo juz po kilkuset metrach mieliśmy stromy piaszczysty podjazd o nachyleniu powyżej 15%.
Głęboki na 10-15 cm piach uniemożliwił nam podjazd na górę i przez ok. 200 m podjazdu pchaliśmy nasze rowery.
Dalej na drodze nachylenie było już mniejsze i jechało sie dość dobrze, tylko ze na płaski odcinkach czekały na Nasz rozległe, głębokie i obrzydliwie żółte kałuże.
Po przejechaniu ok. 6 km i natrafieniu na 8 już ogromną kałużę uznaliśmy ze nie po to nie pojechaliśmy na MTB Mazovia do Mławy aby zażywać teraz takich niedogodności.
Zawróciliśmy do Uroczyska, jechaliśmy szybko bp było prawie cały czas z górki.
Gdy dojechaliśmy do wspominanego wyżej piaszczystego stoku ostrzegłem
krulika25 jadącego z tyłu, chwyciłem mocno kierownicę i ruszyłem w dół.
Nieźle rwało na piachu a droga biegła po łuku ale udało mi sie dotrzeć do mostu na Rospudzie, gdzie ok. 2 minut czekałem na krulika25 ponieważ jak sie za moment dowiedziałem zarył On głęboko w piachu i zaliczył glebę.
Na biwak znowu wracaliśmy wschodnią stroną doliny Rospuda.
Udało nam sie znaleźć jednak inny szlak i nie musieliśmy wracać tą samą drogą.
Szlak ten był ciekawszy od poprzedniego bo obfitował w ładne podjazdy i zjazdy.
Na jednym ze zjazdów jadąc sporą prędkością rozjechałem ok. 30 cm węża, niestety z dużym prawdopodobieństwem wąż nie przeżył tego spotkania.
W końcówce trasy mieliśmy jeszcze ok. 3km jazdy po drodze ekspresowej, co przy wariatach szalejących na tej drodze nie należało do przyjemności.
W niedzielę
krulik25 namówił mnie na kajaki, ale żeby skorzystać z kajaku trzeba było przebyć długą drogę w górę rzeki Rospuda.
[album]848[/album]
Na tym kajaku spływaliśmy rzeką Rospuda oraz przepłynęliśmy jeziora: Garbać , Głębokie , Sumowo ..... ale to już inna historia.