karolbiegacz napisał
Tylko "dilettanti" nie używają kasków.
podał również garść definicji słowa dyletant (nawiasem mówiąc dość niepełnych i "dziurawych")
Najbardziej podobała mi się ta definicja dyletant - "człowiek zajmujący się jakąś dziedziną z amatorstwa, nie zawodowo, niekiedy sporadycznie, powierzchownie".
O ile się orientuję to nikt z tego forum nie zajmuje się jazdą na rowerze zawodowo czyli wszyscy są dyletantami. Wynika z tego że kask czy też jego brak nie jest oznaką dyletanctwa. Podobnie jak brak specjalistcznych rękawiczek, "pampersów", "zatrzasków", hamulców tarczowych koniecznie hydraulicznych, amortyzatorów, przerzutek, suportów octalink i innych szpejów. Kask tego typu o jakim jest mowa nie jest najbezpieczniejszym kaskiem rowerowym. Czy z tego wynika, że używają go samobójcy? Oczywiście, że nie. Używają go rowerzyści którzy są przekonani, że przy ich sposobie jazdy może on okazać się przydatny w nietypowej sytuacji. Zjazdowcy używają "trochę" innych kasków, a ja nie używam kasku gdyż mam tylko jedną głowę (do której jestem bardzo przywiązany) i staram się nie rozłupywać nią drzew, kamieni i innych przedmiotów. Czy tylko dlatego, że dbam o swoją głowę mam być "dilettanti", jeżeli tak to masz rację jestem dyletantem.
